Była to nasza V wyprawa. W przeciągu pięciu lat nad nasze morze przywieźliśmy ponad trzysta osób. Część z nich nigdy morza nie widziała i może dlatego nie opuściła później żadnej wyprawy. W przeciągu tych pięciu lat tylko raz nie trafiliśmy z pogodą. Domniemywać możemy, że nasze grabieżcze zamiary w stosunku do zasobów Neptunowych są tak niewielkie, iż postanowił on nam w naszych zamiarach nie przeszkadzać. Grupa tym razem wiekowo była bardzo zróżnicowana i to zarówno wiekiem jak i stażem wędkarskim. To wszystko jednak nie zakłóciło samego wędkowania. Szyprowie na kutrach Marcel, Mała Szarlotta i Szuler tak ustawiali swoje jednostki aby każdy mógł sobie połowić. Łowiono różnie. Mniejsze i większe okazy. Niejednokrotnie na wędce jednocześnie uczepionych było dwie ryby a jedna z naszych pań, będąc po raz pierwszy na dorszach, jednocześnie wyholowała aż trzy sztuki. Bez ryby wrócili tylko pilot wyprawy i prezes koła, który jak zwykle służył poradą, czasami pomocą i łowił tylko za pomocą aparatu fotograficznego. Wędkowanie bardzo udane. Program wycieczek zrealizowany od A do Z. Najpierw Toruń i jego zabytki. Później wydmy w Sowińskim Parku Narodowym i skansen w Klukach. Na koniec już w drodze powrotnej zamek w Malborku. Kiedy potrzebowaliśmy pogody na zwiedzanie to ją mieliśmy, kiedy zwiedzaliśmy stary Krzyżacki zamek lało jak z cebra. To morze płakało za nami, bo była to nasza ostatnia wyprawa wieńcząca naszą umowę z Biurem Usług Turystycznych Sopol z Lublina. Mamy nadzieję, że udane wyprawy spowodują, że usiądziemy jeszcze raz do stołu negocjacji i podpiszemy umowę na dalsze lata.