Zastanawiamy się, czy warto było wziąć na siebie obowiązek
zapewnienia czystości na zbiorniku Dratów? To fakt, że parę groszy zarobimy. To
fakt że nasi dobroczyńcy dowiedzą się, że
nie tylko wyciągamy rękę po sponsorowane, ale i potrafimy również na swoje potrzeby zarobić. Skoro jest tak
dobrze to dlaczego zastanawiamy się nad celowością tej inicjatywy. Odpowiedź
jest prosta. Jesteśmy brudasami a do tego tkwi w nas wygodnictwo i pewnego
rodzaju zawiść. Wybierając się na ryby, zwłaszcza na te dłuższe zasiadki, pustoszymy sklepy wędkarskie, spożywcze, czasami
przemysłowe. Wszystko to targamy nad wodę. Co się nie da wrzucić do wody czy do
żołądka zostawiamy na brzegu. Do tej pory nad zbiornikiem było brudno, gdyż co któryś
tam pseudo wędkarz nie posprzątał po
sobie. Dziś jest czysto, ale cała zawartość niepotrzebnego już ekwipunku ląduje
w specjalnie umocowanych na brzegu workach. Trudno jest zabrać te pozostałości z sobą i
wyrzucić do przyblokowego śmietnika, stojącego tuż przy parkingu. Przecież ktoś
za to bierze pieniądze, niech sprząta. Co tydzień znad zbiornika wywozimy ponad
dwa metry sześcienne śmieci. Wywózka siedmiu metrów nieczystości i zdeponowanie
ich na gminnym śmietnisku to kwota 420 złotych. Więc czy jest to interes? Gdyby zliczyć
jeszcze ilość przejechanych kilometrów i wypłacić delegację uczestnikom tego procederu
to okazałoby się że do interesu dokładamy.
Najwięcej śmieci jest na wale, gdzie odbywają się zawody wędkarskie.
Może Zarząd Okręgu będzie wydawał zezwolenia na organizację zawodów warunkując
sprzątanie po sobie nieczystości, a może to my powinniśmy wyrażać zgodę na
organizację zawodów i stawiać warunki...... . Z drugiej strony zbiornika /strona południowo-zachodnia/
zauważyliśmy co innego. Giną nam worki na śmieci. Śmieci są z nich wysypane, one zaś same chyba służą
kłusownikom do wyniesienia ryb lub sieci. Szczytem jednak bezczelności jest przywiezienie
i wrzucenie do worków usytuowanych przy kładkach, powiązanych reklamówek z
nieczystościami zabranymi z domu czy z działki. To wszystko dzieło naszych
kolegów, wędkarzy. To wszystko się dzieje na naszych oczach.
Po lekturze tego newsa, chyba koledzy nie macie wątpliwości,
że możemy się zastanawiać czy warto było. Do końca umowy na pewno dotrwamy. Na
przyszły rok o ile podejmiemy się dalszego sprzątania, będziemy stawiać bardziej rygorystyczne
warunki, i wcale nie chodzi o warunki finansowe. Zarząd koła widząc zaangażowanie
grupy kolegów w realizację tej umowy postanowił całą kwotę uzyskaną ze
sprzątania zbiornika przeznaczyć na kilkudniową
wycieczkę wędkarską, gdzieś nad ciekawą wodę. Dojdzie do niej już chyba w
przyszłym roku, gdyż taki jest zapis
umowy, że ostatnia transza wypłacona będzie w połowie grudnia. Stać nas na to
by do takiej wycieczki dołożyć, bo warto jest zauważać zaangażowanie ludzi i
spróbować ich czasami wynagrodzić.