Ten dzień możemy śmiało nazwać dniem Krystiana. Długo w dniu
wczorajszym rozmawiał z panem Maćkiem o karpiach. Poznał metodę włosową,
przezbroił wędkę, ale żałował tylko, że ma za słabą wędkę i dlatego raczej na
duże karpie to on się nie będzie nastawiał. Usłyszał wtedy od Prezesa, że nie
ważne są wędki, można je mieć i w każdej chwili stracić. Ważne są marzenia - o nowych
wędkach, o dużej rybie, wspaniałej przygodzie. Marzenia czy prędzej czy później
muszą się spełnić.
Nikt nie przypuszczał, ze to nastąpi tak szybko. W piłkę
nożną grał, bo wszyscy grali, ale myślami był na rybach. Już po godzinie 11
wyholował swojego pierwszego karpia o wadze 6 kg. Wielka jego radość i jeszcze
większy animusz wśród obozowiczów. Wszyscy wędki przezbroili na karpia. On
zadowolony twierdził, ze ten pierwszy karp w jego życiu jest rybą życia. Mylił
się. Około 18 znowu branie na wysłużonej wędce Krystiana i zapięty i wyholowany
kolejny karp, tym razem o wadze 14.5 kg
i długości 93 cm. Pierwszy i drugi dostał buzi i wrócił do wody. Jeśli tak
szybko mają się spełniać marzenia, to co będzie na koniec naszego obozu i czy można
mieć lepsze wakacje? Złowienie tych
karpi zostało sfilmowane a prezes koła wręczył Krystianowi certyfikat
potwierdzający własnoręczne złowienie tych ryb. Certyfikat i ten film będą
pamiątką na całe wędkarskie życie, bo były pierwsze.
