W sobotę 15 maja około godziny 6.30 zostaliśmy powiadomieni przez wędkarzy o tym, że uszkodzeniu uległa część stawideł w tamie na Mińskim zbiorniku Łazienki. Natychmiast wspólnie z Antonim Gołębiewskim udaliśmy się na miejsce. Faktycznie po ostatnich intensywnych opadach deszczu i wysokim stanie wody nie wymieniane od lat stawidła po prostu nie wytrzymały olbrzymiego naporu wody. Czasu nie było zbyt wiele - wody w zbiorniku ubywało w zastraszającym tempie. - Co robić ? Udaliśmy się do domów po sprzęt. W drodze powiadomiłem również Państwową Straż Pożarną oraz kilku kolegów z zarządu koła 22 i z zaprzyjaźnionego miejscowego koła nr 13. Chwilę później informacja dotarła też do Starostwa Powiatowego w Mińsku Mazowieckim gdzie został powołany sztab kryzysowy. Zamknięty został jeden pas jezdni przy ulicy budowlanej. Około godziny 7.30 wspólnie z dwoma jednostkami Straży Pożarnej, kolegami: Robertem Jasińskim, Andrzejem Rudnikiem, Andrzejem Bartnickim i Arturem Mrozem przystąpiliśmy do akcji ratowniczej, która miała na celu zatamowanie rwącej wody. Jak to bywa w takich sytuacjach zebrało się kilkudziesięciu gapiów, którzy zamiast pomóc wymądrzali się jeden przez drugiego. Worki z piaskiem poszły w ruch. Po kilkunastu minutach okazało się, iż napór wody był tak duży, że porwał układane przez nas worki z piaskiem niczym kawałki styropianu. Sytuacja stawała się coraz trudniejsza, woda zaczęła zalewać park znajdujący się poniżej zbiornika. Kolejna jednostka Straży wraz z Policją wkroczyła do akcji zabezpieczając ulicę Wiejską - najniżej położoną ulicę nad rzeką srebrną. Ponieważ metoda z workami piasku była nieskuteczna postanowiliśmy ponownie od góry dobić stawidła, lecz coś wyraźnie od dołu blokowało tę operację. Okazało się, że to część zniszczonego stawidła. -„No to jesteśmy w domu” – pomyśleliśmy. Usunęliśmy pozostałości starej deski i w to miejsce nabiliśmy od góry nowe stawidło, a następnie w ten sam sposób wymieniliśmy pozostałe stare stawidła. Około godziny 9.30 zakończyliśmy akcję. Woda w rzece zaczęła opadać i na szczęście poza częściowym podtopieniem parku żadnych strat nie wyrządziła.
W imieniu Zarządu koła 22 oraz wszystkich wędkarzy dziękujemy serdecznie wszystkim za pomoc w akcji a w szczególności :
- kolegom: Robertowi Jasińskiemu, Andrzejowi Rudnikowi, Arturowi Mrozowi oraz Andrzejowi Bartnickiemu.
- Straży Pożarnej – pod dowództwem asp. Bartłomieja Kowalczuka a następnie st.ogn. Sławomira Zientary.
- Funkcjonariuszom Policji
Z wędkarskim pozdrowieniem
Krzysztof Laskowski