Kontynuując cykl młodzieńczych wspomnień, legend, ciekawostek historycznych z niepowracalnych dawnych czasów grzechem byłoby zapomnieć o urokach regionu łosickiego, a w opisywanym przypadku – rejonu Sarnak.
Tak jak duże rzeki tworzą stałe elementy krajobrazu, tak i rzeczka Sarenka (choć w mniejszym zakresie) wpływała na urok otaczającego ją krajobrazu, bieg swój zaczynając „slalomem” wśród pagórków rejonu Mężenina, Michałowa i kolonii Klimczyc, a prostując się i tworząc pewne rozlewiska obok Lipna i Kisielewa. (autor opisuje dwie rzeczki łączące się w okolicach Sarnak - Sarenkę i Chlebczankę – przyp. red.)
Tam też znajdowało się siedlisko dorodnych linów i karasi. Nie wspominam o miętusach i szczupakach, gdyż gatunki te żerowały na całej długości rzeki. Nieco dalej, w okolicy mostu kolejowego i drogowego przewagę stanowił właśnie miętus, szczupak i piskorz. Od mostka drogowego zaczynał się rejon płoci, krasnopiórek i dużych kiełbi. Tam też można było spotkać człowieka z wędką.
Cóż to były za wędki! Kij leszczynowy, żyłka grubości 0,3 – 0,4 milimetra, spławik z korka od butelki lub pióra gęsiny. Podstawowa przynęta to spłaszczone kuleczki z chleba – i one to pozwalały na łowienie niemal kilogramowych (!) krasnopiórek... Niezapomniane było siedzenie z wędką między rówieśnikami aż do zapadającej ciemnej nocy, którą rozświetlała aureola figórki świętego Jana, ulokowanej na oddalonej około 200 metrów górce o tej samej nazwie.
Geneza usypania górki jest nieznana, struktura budowy: ze żwiru, średnica u podstawy ca 70 metrów, średnia wysokość – do 17 metrów. Cóż, „gdyby głupota miała szczyt”... to pomysł z likwidacją tej górki byłby szczytem. O jej zachowanie próbował walczyć nieżyjący już ks. Proboszcz Bolesław Kulawik wraz z wiernymi parafii... bezskutecznie. Nie były to jednak czasy sprzyjające tego typu poczynaniom i fizyczna likwidacja górki stała się faktem. Zanikło istniejące w tym miejscu źródełko, obecnie stoi tu mały sklepik i prawie nie wykorzystana wiata magazynowa.
Podążając dalej ciekiem rzeczki aż do kolejnego mostu
kolejowego można było złowić takie gatunki ryb, jak: karp hodowlany i karp
dziki (sazan), a to dzięki stawom „Szumera”, przedwojennego właściciela browaru
sarnackiego. Obok środkowego odcinka rzeki znajdowały się „torfianki” (czasem
dość głębokie), w których – jak fama niosła – swój rozbójniczy żywot wiodły
szczupaki potrafiące atakować nawet kaczki i inne wodne ptactwo.
Dalej w dół rzeczki do tajemniczego młyna wodnego w Bużce z czynnymi zastawami napotkać można było zbiór wszystkich gatunków występujących wcześniej. Zastawy młyna tworzyły rozlewisko szerokości około 50 metrów, spad zaś wody wynosił do jej dolnego lustra przeszło dwa metry. Tam to zaczynało się królestwo ryb związanych z Bugiem.
Około dwóch kilometrów od wspomnianego młyna w kierunku północno-zachodnim, w
lesie przy drodze Sarnaki – Siemiatycze
kolejny lej po rakiecie V-2. Oglądając go w tamtych czasach widać było ogromną
siłę wybuchu (głębokość około 10
metrów, średnica – 20 metrów).
W kolejnym odcinku: ryby związane z Bugiem, ciekawostki okolicy i rybostanu. Ploteczki o początkujących „moczykijach”, szczypta humoru o nieudanych połowach.
Andrzej Koźluk