Droga
Podtytuł trochę zastanawiający, lecz mający za zadanie uporządkowanie dalszego cyklu odcinków.
Kiedyś w rozmowie z pracownikiem Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Wojewódzkiego w Białej Podlaskiej zadałem pytanie: - Skąd się bierze w określonych porach roku płynąca Bugiem piana lub ciemnobrunatna woda, tak, że przy głębokości 0.5 metra dna już nie widać? W odpowiedzi usłyszałem, iż przyczyną nie są Krzna ani Toczna, bowiem ich wody spływające do Bugu są czyste.
Okazuje się, że „psikusa” wędkarzom i wczasowiczom robi przemysł i gospodarka komunalna, między innymi garbarnia we Włodawie, Hortex w Siemiatyczach, mniejsze i większe mleczarnie a także, a może przede wszystkim, ulegająca częstym awariom oczyszczalnia ścieków w Brześciu.
Ostatnio w Bugu woda jakby czyściejsza i ryb trochę więcej, ale do stanu, by można było zaryzykować napicie się wody bez jej przegotowania.
Zaczynając swą wędrówkę od Krzny w Neplach i jadąc drogą na północ już za laskiem można oglądać wrak czołgu z czasów ostatniej wojny. Nieco dalej obok wsi Zaczopki ślady I wojny światowej w postaci cmentarza żołnierzy niemieckich. Jadąc dalej drogą wzdłuż Bugu w rejonie wsi Werchlis, kierowcy mający szybkie samochody winni zachować szczególną uwagę na dwa szosowe pagórki, gdyż zbyt duża prędkość może spowodować lot samolotu nawet na kilkanaście metrów. Janów Podlaski można opisywać w całym cyklu książek, dla wędkarzy poleciłbym tamtejszy zalew. Tam w okresie letnim nasz kolega Waldemar Cz. Z Łosic złowił karpia o wadze 6,80 kilograma. Istotną dla wędkarzy jest też janowska rzeczka, w której można złowić raka, a w okresie wiosennym moc jelców, kleni i jazi.
Posuwając się dalej i zostawiając Konstantynów z boku wjeżdżamy w rejon wsi Bubel i Gnojno, gdzie również jest masa miejsc do łowienia ryb – tak na Bugu jak i na starorzeczach i torfowiskach. Zafascynować może wieś Gnojno, z której pochodził nieodżałowanej pamięci aktor Władysław Kowalski, znany z takich filmów jak „Sami swoi” czy „Nie ma mocnych”. Stąd też pochodzi inż. Choryń – konstruktor żaglowców, w tym i „Daru Młodzieży”. Warto tutaj zatrzymać się na chwilę, by z góry popatrzeć na malowniczy pejzaż zakola Bugu. Widok ten był ozdobą niejednego regionalnego czy krajowego czasopisma.
Relaksowa zmiana zainteresowań z łowienia ryb na zbiór grzybów. W rejonie Borsuk, Serpelic, Hołowczyc i Fronołowa można je zbierać w różnych porach roku, a lasy tamtejsze, szczególnie jesienią, obfitują w prawdziwki, podgrzybki i zielonki. Wtajemniczeni znają spore skupiska rydzów i kań. Jeden fakt jest niepokojący – wszędzie za dużo ingerencji człowieka. Leśna ściółka jest tak zryta przez poszukiwaczy grzybów, że większego spustoszenia nie dokonałyby stada dzików... Skraje lasów są zasypane stosami śmieci. Niedaleko linii energetycznej Hołowczyce – Serpelice urządzono wysypisko śmieci, owe wysypisko zanieczyściło już kilka hektarów lasu. Najwyższy czas, by te wysypisko uległo likwidacji, a jest to nie tylko moje zdanie.
Posuwając się dalej można się przekonać, że rejon wsi Fronołów i Kózki posiada już „miasteczka” kempingowe, a zalążek takiego powstaje we wsi Bużka. Myślę, że umożliwia to wybudowana w ostatnim dziesięcioleciu dość elegancka droga z solidnym żelbetowym mostem na Sarence (tekst został opublikowany po raz pierwszy w 1996 roku, a daty napisania nie znam – przyp. red.). W dalszej drodze należałoby zatrzymać się na moście przez Bug i spacerując po nim spoglądać na szybki nurt rzeki i baraszkujące w nim bolenie.
Niegdyś obok mostu była po drugiej stronie przystań łodzi i kajaków oraz zadaszony plac, na którym odbywały się różne imprezy, jak obchody „Dni Morza” czy zabawy ludowe. Bug w tym rejonie (z Klimczycami włącznie) obfitował w takie ryby jak brzana, świnka, krąp. Utrapieniem były jazgarze doprowadzające przyczajonych na suma wędkarzy do szewskiej pasji, biorąc często i gęsto alarmując wędkarzy o braniu dzwoneczkami zainstalowanymi na wędkach gruntowych, a zdjęcie jazgarza z haczyka często powodowało skaleczenie dłoni.
Uwielbiam w tamtym miejscu, lekką wędką na przepływankę na żwirowych płyciznach, łowić świnki na pospolite chruściki (kłódki).
Jadąc dalej po nadal przyzwoitej drodze wzdłuż Bugu dojeżdżamy do Kolonii Klimczyce, dziś znanej jako sadownicze zagłębie. Tutaj wśród niskopiennych jabłoni wznoszą się piękne, nowoczesne domy o standardzie europejskim, w Klimczycach można też zobaczyć zabytek zwany „kasztelem”. Łączący się niemal z Klimczycami Mężenin rozwija się również, to właśnie tu odnaleziono całą rakietę V-2. Mężenin będzie moim następnym tematem.
Andrzej Koźluk