Witam, dziś chcę opisać działaczy PZW ( ja sam,
też nim jestem), to co zaczniemy! Napisał do mnie kolega, że prezes
zarządu, w jego kole, robi, co chce, nikogo nie słucha, jest po prostu
despotą, nie znam sprawy, i nie rozumiem, jak coś takiego może mieć
miejsce, z tego, co kolega napisał to sam jest członkiem tego zarządu, a
to oznacza, że bierze odpowiedzialność za wszystkie decyzje, jakie w
zarządzie zapadają. Dlaczego, już wyjaśniam na przykładzie mojego koła?
Po wyborze zarządu, przez walne zgromadzenie wędkarzy, zarząd ze swojego
grona wybiera prezesa, i tu się zatrzymam na chwile-walne zebranie, jak
ważna jest frekwencja, bo to wędkarze powinni decydować, jakie zadania i
cele ma osiągnąć w swoim działaniu zarząd. To zarząd przez najbliższy
rok (aż do zebrania sprawozdawczo-wyborczego) podejmuje za nas wędkarzy
wszystkie decyzje, to na zebraniu, wędkarze de facto, określają prace
zarządu. Ale jak na sali, jest tylko kilku wędkarzy, nie licząc
działaczy, to później dziwi mnie i irytuje narzekanie oraz krytyka
zarządu, odpowiadam im z godnie zasadą, nieobecni nie mają racji.
Wracamy do wyboru prezesa, jest to kluczowa postać w zarządzie,
dlaczego, bo reprezentuje zarząd na zewnątrz ( rozmawia i prowadzi
sprawy w imieniu zarządu np. z Burmistrzem, Wójtem, Prezesem Okręgu.
Itd.) ten wybór oznacza jak będzie wyglądała praca zarządu. W zarządzie
mojego koła jestem już 18 miesięcy, poznałem już wszystkich, na co
miesięcznych posiedzeniach, omawialiśmy różne sprawy, i nie myślcie, że
jesteśmy maszynkami do głosowania, czasami omawiany problem dzieli
zarząd ( jedni chcą tak a inni inaczej, uchwalić daną sprawę) wtedy
prezes, który jest człowiekiem spokojnym i elokwentnym, próbuje
wypracować kompromis.
Tym miejscu, trzeba opisać, jaki powinien
być kandydat na prezesa, w żadnym przypadku despota i tyran, to musi być
dyplomata-dosłownie, musi być pasjonatem w tym, co robi, ja nigdy nie
chciałbym być prezesem ( widzę uśmiech na waszych twarzach), dlaczego,
aby sprawować dobrze tę funkcje, trzeba poświęcić ogrom swojego czasu,
nerwów, i czasami wysłuchiwać gorzkich słów, na które nie zasłużyliście,
i za co, za tytuł prezesa, to nie dla mnie, ja zajmuje się stroną
internetową mojego koła, i to jest moja działka w zarządzie. Wracając do
skargi kolegi na prezesa w jego kole, co robi reszta członków zarządu,
czy kilka osób nie jest w stanie ostudzić zapędy prezesa, chyba, że, i
oni mają podobny tok myślenia. Wiem, że czasami woda sodowa uderza
ludziom do głowy, ( opisywałem przykład kom. Powiatowego SSR w moim
Powiecie), znam kilku działaczy, którzy uważają się z pępek świata. Czy
władze Okręgu tworzą Marsjanie, a w zarządzie głównym zasiadają sami
mędrcy, nie to zwykli ludzie, którzy mają swoje wady a nawet czasami nie
nadają się do sprawowania tych swoich funkcji?
To w naszym i
podobnych kołach zapadają decyzje, kogo delegować do władz okręgu i na
zjazd krajowy ( pośrednio), to zarząd koła decyduje personalnie, a wy
powinniście wybierać swoich przedstawicieli, którzy w naszym imieniu
będą podejmować takie decyzje. Jeśli nie ma was na zebraniu wyborczym to
nie dziwcie się, że do zarządu wchodzą ludzie, których nigdy byście nie
wybrali, znam byłych członków jednego z zarządów, którzy lubili
kłusować, mieli nawet sprawy w sądzie o ten proceder (to tylko ludzie)
ba byli nawet strażnikami SSR. Przecież nie spadli z księżyca, ktoś ich
wybrał, garstka wyborców, i to wystarczy, jeśli wędkarze obrażają się na
zarząd i vice-versa, to nikt na tym nie zyska, bardziej prawdopodobne
wszyscy stracą.
Na stronie głównej PZW ( internetowej) czasami
czytam, wypowiedzi działaczy (niestety rzadko), którzy chcą reform w
PZW, ale są osamotnieni w swych wypowiedziach, jak napisał kiedyś w
komentarzu miru57 „struktura PZW jest tylko namiastką żelbetonowej
skorupki, „ tak tylko czy my chcemy zmian, a może tak jest nam
wygodniej, czasami odnoszę wrażenie, że wędkarze się wstydzą upominać ( a
może się boją) o swoje, lepiej zapłacić raz do roku składkę-opłatę za
łowienie, i więcej się nie fatygować do swojego koła, założę się z wami,
że jeśli istniałaby możliwość, opłat rocznych np. przekazem, przelewem,
to 99% by skorzystało z tej formy płatności.
Ja pragnę zmian,
zburzenia skostniałej struktury, towarzystwa wzajemnej adoracji, pisałem
kiedyś, ( na portalu PZW też ktoś o tym pisał, jak również na
wedkuje.Pl) o zmniejszeniu liczby okręgów. Jak myślicie, okręg sam się
rozwiąże, a może zarząd główny to zrobi, nie liczyłbym na to, czasami
odnoszę wrażenie, że wysoko postawionym działaczom, szeregowi wędkarze
po prostu przeszkadzają, są zbędni, tylko marudzą, bo super działacze
mają swój świat i swoje sprawy, i dlatego tylko szeregowi wędkarze, tu
na dole mogą coś zmienić na lepsze?
ARTYKUŁ OPUBLIKOWANY ZA ZGODĄ AUTORA WIESŁAWA RYKALSKIEGO WWW.WEDKUJE.PL