Tak wygląda Liwiec kilkanaście kilometrów od źródeł. Wody nie brakuje i rozlała się po łąkach. Już niedługo będzie gościć przeróżne gatunki ptaków wracających z południa. Dzisiaj były tylko trzy mewy (niecodzienni goście tych okolic) oraz wszechobecne łabędzie.
W okolicach wsi Wielgorz Liwiec jest uregulowanym rowkiem o szerokości półtora metra, który latem prawie wysycha. Co wiosnę jednak wylewa na torfowe łąki dając miejsce do odpoczynku skrzydlatym podróżnikom.
Dzisiaj jeszcze jest w miarę spokojnie, ale gdy śnieg i lód będą topniały w takim tempie, to woda z pewnością zacznie się przelewać przez jezdnię utrudniając ruch pojazdom.
Już nie mogę się doczekać tych stad ptaków (jak z filmów przyrodniczych na Discovery) oraz ornitologów, ptakolubów oraz zwykłych ciekawskich stojących wzdłuż drogi, obserwujących i fotografujących ptaki. To znak, że czas szykować sprzęt i wybierać się na pierwsze wiosenne płocie.
