Witam, minęło trochę czasu od napisania przez
zemnie felietonu „Jacy jesteśmy?”, Im więcej czasu mija, i więcej
przeprowadzonych rozmów, dyskusji nad wodą, na forach, tym bardziej
zastanawiam się nad sensem istnienia PZW. Może jakby brakło PZW, a
tysiące wędkarzy nie miałoby gdzie łowić, doceniliby i zatęsknili za
związkiem. Plotę bzdury, nie sądzę, istniejące stowarzyszenia, nie
przejęłyby wszystkich, dziś ilość członków w ich strukturach jest
limitowana, nie przyjmują wszystkich chętnych, a i opłata też przeważnie
jest wyższa, niż opłata PZW. Płacąc za przynależność do stowarzyszenia,
otrzymujesz przeważnie dostęp do jednego zbiornika wodnego, opłacając
składkę okręgową PZW, masz dostęp do połowy polski ( chciałbym, aby
wróciła opłata na całą Polskę, jaka była kiedyś) oczywiście nie neguje
istnienia stowarzyszeń, może to przyszłość wędkarstwa, może to droga,
którą pójdą kiedyś wędkarze.
Ale dziś mamy to, co mamy, ( PZW) i
zapytam jak sami oto dbamy? Jest takie przysłowie,, punkt widzenia
zależy od punktu siedzenia”, wiec opisze to wam z mojego punktu
siedzenia. Kiedyś nazywałem zarząd koła ,, oni ”, a moje wyobrażenia o
byciu jednym z członków zarządu były różne, znałem oczywiście wielu z
nich, miałem zawsze jakieś wątpliwości i pytania a pretensji i zarzutów
full. Poszedłem na zebranie z myślą ja im pokaże, i dołączyłem do
zarządu, zgodnie z zasadą ,,jak taki jesteś mądry to pokaż, co umiesz”,
przyznam szczerze nigdy nie myślałem, że prowadzenie koła, to taki ogrom
spraw, problemów, jak kiedyś pisałem, nigdy nie chciałbym być prezesem,
bo do tego trzeba mieć predyspozycje. Czym ja zajmuje się w zarządzie:
prowadzę stronę internetową Koła, pomagam przy obsłudze zawodów
wędkarskich, pełnie dyżury siedzibie Koła, czasami załatwiam powierzone
mi różne sprawy urzędowe dla koła?
Co robią wędkarze, no cóż
niektórzy myślą, że jak opłacą kartę to ich rola się na tym kończy,
przykład sprzątanie zbiornika, a powiedzenie niech,, oni” sprzątają, ja
płacę i na tym koniec, to norma? A o frekwencji na zebraniach, i
innych spotkaniach, o zawodach nie wspominając, chociaż wspomnę o
zawodach, nie jestem fanem zawodów, zawodnik zemnie, jaki taki, czyli
………….,Ale są wędkarze, którzy zawody kochają i są w tym dobrzy, a koło
organizując zawody, pokazuje, że jest aktywnym, co zauważane jest
wszędzie, w szczególności w władzach okręgu. Doszedłem do władz okręgu,
kiedyś myślałem, po co i komu ten okręg potrzebny ( i czy tyle okręgów
jest potrzebne, oto pytam was), dziś powiedzmy sobie, co to są władzę
okręgu? A kto jest przedstawicielem władz okręgu, a właściwie, kto w
nich zasiada, są to przedstawiciele naszych Kół-czyli to wy ich
pośrednio wybraliście. Czym się zajmują, decydują miedzy innymi o
wydawaniu pieniędzy na zarybienia, remonty zbiorników, itp?
Po
co Koła łożą kasę na okręg, ano np. na remont zbiornika w sąsiedniej
gminie, powiecie, gdzie czasami lubicie tam jeździć łowić, miejscowe
Koło na remont składałoby 20 lat!!!, A za 3-10 lat to wasze Koło będzie
potrzebowało kasy na swój zbiornik. Na tym polega wspólnota PZW, a wy
macie obowiązek wybierając lub sami będąc w zarządzie dbać o nasze wody.
Teksty, które słyszę, że trzeba ,, pogonić „ zarząd, czasami mnie
śmieszą, ale bardziej irytują, ja mogę być odprawiony już, tylko ktoś
musi zastąpić członków zarządu i ponosić odpowiedzialność za wszystko, i
to za darmo, bo nikt niema za tą działalność płacone. Co za to dostaje
działacz, dyplom, statuetkę, po kilku latach srebrną odznakę PZW i
uścisk dłoni prezesa, a w duszy satysfakcja, że ktoś cię docenił? Sam
widzę wiele wad w PZW, sam też czekam na okazje porozmawiania z kol.
Prezesem Okręgu, o rzece Nysie Kłodzkiej, dokładnie o jej statucie wody
górskiej? Poznałem wielu działaczy w naszym Okręgu, powiedzmy, że mają
,, swoje wady”, ale znam też ludzi oddanych całym sercem temu, co robią,
sumując jak zrobicie-wybierzecie, to tak będziecie mieli, a pretensje?
ARTYKUŁ OPUBLIKOWANY ZA ZGODĄ AUTORA WIESŁAWA RYKALSKIEGO WWW.WEDKUJE.PL
Komentarze (3)
serir Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
...podobnych wątpliwości i niedopowiedzeń (jakich jest multum w Twoim felietonie), warto unikać. Tak jak warto unikać twierdzeń, że jest tak wspaniale( chociaż i tu można wyczytać, że "byłoby fajnie" gdyby...), że w sumie wędkarska społeczność ma tylko jedną zaległość - bicia się w piersi, w poczuciu wielkiej winy wobec Zarządów PZW. Śmiem twierdzić, że tak różowo, jak w felietonie, to nie jest. Powiem wręcz, że widać nawet okiem niezbyt wprawnym i niezbyt fachowym, że ta rzeczywistość jest o kant d... w wielu miejscach. Gdyby nawet podważyć słuszność moich twierdzeń... to proszę jeszcze to samo zrobić z twierdzeniami dziesiątek tysięcy innych wędkarzy, wysuwających dokładnie takie same zarzuty. Można jeszcze co prawda pominąć je wzgardliwym milczeniem i chłodną obojętnością - bo co te głupki mogą wiedzieć (nawet jeżeli są to ludzie z imponującym wykształceniem, mogący stanowić "ciało doradcze" nie oczekujące wynagrodzeń, i w dodatku sugerujące sensowne wyjścia z wielu problematycznych decyzji ZO czy ZG) ? Otóż Kolego Wiesławie, twierdzę, że właśnie to jest głównym zajęciem "władz PZW", a nie ta oddana i pełna poświęceń praca.
Pozdrawiam
serir Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Z całą pewnością jest wielu pasjonatów, którym należą się słowa uznania i wielki "szacun" (z zdjęciem czapki oraz głębokim ukłonem), za poświęcony czas i energię, na to czego dokonują. Najczęściej (jeśli nie zazwyczaj!), takie osoby wybierane są do zarządów kół i okręgów. Osobiście, wcale się temu nie dziwię - no bo kto by sam i z własnej nieprzymuszonej chciał...? Ano właśnie ci pasjonaci - społecznicy. Kto ich wybiera? Ci, którym się nie chce lub najzwyczajniej nie mogą lub nie wiedzą jak robić to, co zrobić trzeba. Czyli występuje w takim wypadku, swego rodzaju "symbioza". Z jednej strony ci co chcą, wiedzą i umieją. Z drugiej...powiedzmy to szczerze - ci, którym najczęściej się nie chce. Nie oskarżam. to jest tylko zwyczajne stwierdzenie faktu. Ale do czego dążę?
Przeczytałem sobie ten felieton z wielkim zainteresowaniem, a dodatkowo bardzo mocno starałem się przypomnieć wszystko, czego dowiedziałem się (z różnych źródeł, ale i rozmów/postów tu na Rybobraniu.pl)....i zestawiłem to za przeproszeniem "do kupy". Nie chce nikogo obrażać, ani tym bardziej urażać, ale w felietonie Kol. Wiesława, niczym w szwajcarskim serze, widzę dziury. Ba! Dziurska wręcz. Rozwodzić się nie będę bo miejsca zabraknie, więc w skrócie: 1.Kto zasiada lub jest przedstawicielem- to powinien statystyczny Kowalski przeczytać sobie na stronie okręgu, więc ta informacja mnie nie nurtuje ponad miarę. Natomiast fragment "..decydują miedzy innymi..", bardzo mnie zaintrygował, bo albo to "między" dotyczy 3 "spraw na krzyż"(w tym i zarybień) i niczego więcej, albo całej masy spraw, które nie są brane pod uwagę i realizowane. Jakich? Wystarczy poczytać takie Rybobranie.pl, i będzie wiadomo. 2. druga sprawa to już nie brak lub przemilczenie wręcz. To manipulacja pełną gębą. "Może jakby brakło PZW..." - to może nagle by się okazało, że ogólnokrajowa licencja to koszt rzędu 50-100 PLN (bo nagle ilość chętnych do jej zapłacenia by wzrosła z racji dostępności łowisk)? Kolego Wiesławie, powtórzę - nie chcę krytykować tej konkretnej wypowiedzi, ale ..
jacoli Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Czytając ten artykuł mam mieszane uczucia czy współczuć działaczom bo ciężko pracują w kołach czy poradzić zatrudnienie większej ilości ludzi my wędkarze chętnie "zapłacimy " większe składki żeby odciążyć tych mocno zapracowanych. Ciekawi mnie ile faktycznie idzie pieniędzy na zarybianie bo tak jakoś czytam że się wydaje majątek, a wędkarze narzekają że nie ma ryb więc czegoś tu nie rozumiem panowie działacze jak się nie daje rady to się rezygnuje nie ma ludzi niezastąpionych.
