Właśnie kultura naszego pięknego hobby skusiła mnie do napisania kilku własnych spostrzeżeń.
Nad wodami naszych rzek można spotkać wielu kolegów szukających odpoczynku i oderwania się od szarej codzienności.
Przebywanie nad wodą bardzo często dla niektórych to tylko pretekst do konfrontacji z innym wędkarzem.
Jedna rzeka-niewielki odcinek, na którym łowi kilku wędkarzy, pamiętajmy żeby nie wchodzić im na głowę.
Niestety bardzo często spotykamy taki widok na obleganych łowiskach.
Ile jest takich sytuacji, w których jeden wędkarz drugiemu potrafi robić na złość.
Można by przytoczyć kilka przykładów zachowań, których sam byłem świadkiem:
Kolega łowi ryby, które ładnie biorą a sąsiad z boku po złości oczywiście, bo sam nie może nic złapać zaczyna głośno zarzucać zestawem, zarzuca swój sprzęt w stronę szczęśliwca, głośno stąpa, wykonuje niepotrzebne ruchy a nawet krzyczy tym samym płosząc rybę.
Jest to jednak forma zakłócania a wiem, że bywają gorsze "Alkohol, Nie chodzi tu o regulaminową odległość pomiędzy łowiącymi, lecz o zwykłą kulturę, której niektórym niestety brakuje.
Trochę miejmy ambicji, nie biegajmy po całym łowisku korzystając ze szczęścia bądź umiejętności innych.
Wędkarstwo ma być przyjemnością a nie szarpaniem nerwów drugiemu czy pogoni za rybą.
Wyobraźmy sobie drugą sytuację. Małżeństwo biwakuje z dzieckiem spokojna rodzina - on zapalony wędkarz, dobre miejsce ładne brania. Obok nie wiadomo skąd znalazło się kilku pseudo wędkarzy zarzucających puszki - zamiast wędek nie szczędząc przy tym wulgaryzmów. To raczej nie popisy w wędkowaniu tylko jak to nazwać???
Często spotykany obrazek nad jeziorem lub rzeką i poczucie bezradności prawdziwego wędkowania w takiej sytuacji- czy zmienić miejsce, ustąpic.Bardzo często spokojne i kulturalne zwrócenie uwagi nie skutkuje. Wędkarstwo tak jak każdy inny sport wymaga kultury i dobrego wychowania. Nie traktujmy naszych brzegów rzek jak pubów, w których możemy się napić i szaleć. Wiem, że nikogo nie zaskoczyłem tym felietonem, ale dopóki będziemy pisać i mówić o tym to mam nadzieje, że wizerunek wędkarza poprawi się.
Z wędkarskim pozdrowieniem-Krzychu
Komentarze (2)
Paczuski Piotr Data dodania: 1 rok temu Oceń: 4 + / -
witam ,ja miałem taką sytuację nad bugiem w poprzednim roku. rozłożyłem wędki ok godziny miałem ciszę nagle pojawia sie jakiś stary rupieć z alu felgami i głośną muzyką wyszło z niego chyba z sześciu oczywiście zwróciłem uwagę ,że łowię ryby ale to nie pomogło. Przeniosłem się dalej to robili na złość, a czekałem na 2 kolegów bo byli już w drodze. Po ich przybyciu jeden wylądował w wodzie oczywiście płytkiej reszta uciekła, a kierowca rumpa szukał kluczyków w trawie trochę się mu zeszło, ale znalazł, a dalej to cisza i spokój czego oczekiwałem od początku
a zatem wędkarze nie dajcie, aby ktoś odbierał wam to co piękne ,bo przecież nie po to kupujemy zanęty, przynęty, wędki, tankujemy samochód.
pozdrawiam Piotr
piter8002 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -
Taaa,sam odczułem kiedyś na własnej skórze ,jak byłem małym chłopcem.
Pojechałem kiedyś ze starszym bratem na jeziorko przyczółkowskie w warszawie - bo tam się wychowałem,
usiadłem sobie na dobrym miejscu,po czym podszedł jakiś starszy ode mnie pan (wydawało się ,że kulturalny)
i powiedział do mnie s.........j smarkaczu to moja miejscówka.
Po czym rozsadził swoje dupsko na krzesełku wyjął 4-pak piwa i zaczął sączyć.
Żeby jeszcze stary pryk posprzątał po sobie puszki....
Brak słów Panowie.
Dzisiaj mam troszkę więcej lat ,ale niestety można w dalszym ciągu spotkać takie zachowania jak opisałem ,również takie same jak opisał Krzych.
