Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności - archiwum

SPINNING 2008 - relacja !!!

Pobudka o 5 rano to nic nadzwyczajnego dla wędkarza. Flaga, dokumenty i nagrody spakowane poprzedniego dnia. Jeszcze tylko zajadę po kolegę Damiana i jedziemy na zawody. Puchar Prezesa Koła nr 16 Sobienie Jeziory, to nasz cel.....

Prezes Koła nr 16 przy fladze PZW

    Nad wodę zajeżdzamy o 6 rano. Jest ciepło, bardzo ciepło. Koledzy wędkarze przyjadą o godzinie 7, więc mamy czas na wstawienie flagi i rozłożenie stanowiska sędziowskiego.

    Tama wojskowa w Piwonionie to bardzo ciekawe łowisko. Około kilometr w górę Wisły i pół kilometra w dół rzeki opaska, wspaniałe łowisko boleni. Co chwila słychać charakterystyczne pluski - oznaka żerowania rapy. To pobudza naszą fantazję, mamy nadzieje na złowienie chociaż jednej sztuki. Nadjeżdża samochód - to pewnie pierwsi zawodnicy. Jednak nie. Obca tablica rejestracyjna. Okazuje się, że koledzy z innego Koła przyjechali na rekonesans. Chcą rozpoznać wodę. Za tydzień planują rozegrać tu zawody.

    Po godzinie 7.00 jest nas nad wodą sześciu i o 8.00 rano pięciu staje do rywalizacji. Pamiętając poprzednie zawody spławikowe, gdzie startowało 21 zawodników, to słaba frekwencja. Widocznie spinning nie jest tak popularny jak stacjonarne łowienie tyczką, batem czy odległościówką. Ponieważ zawody rozgrywają się o Puchar Prezesa Koła, ja nie startuje jako zawodnik, ale oczywiście ze spinningiem w dłoni idę poszukać szczęścia nad "doły" wiślane. Ubrany w spodniobuty mam ułatwione zadanie, gdyż przy niskim stanie wody mogę dojść dość daleko brodząc.  Pierwszy  rzut jerkiem  i pierwsze branie. Po chwili  40cm szczupak wraca do wody.  Dalsze łowienie nie jest już tak obiecujące. Kilku pobić niestety nie udaje się "zaciąć". Koledzy też bez większych sukcesów. 30 cm szczupak i niewymiarowy kleń - ryby odzyskują wolność. Czyżby nikt nie sięgnął po puchar. Bolenie zupełnie nas ignorują i nie reagują na żadne przynęty. Krople wody spod ich ogonów studzą nasze zapały.

    O godzinie 12 kończymy rywalizację. Nikt oprócz Damiana nie ma wymiarowej ryby. Okoń złowiony na tym samym dole wiślanym co mój szczupak okazuje się zwycięską rybą. Serdecznie dziękuję kolegom za wspaniałą rywalizację. Mam nadzieję, że w kolejnych latach spinning stanie się równie popularny co "spławikówka" w naszym Kole. Jeszcze raz serdeczne gratulacje dla Damiana.

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (4)

  • płotka Data dodania: 4 lata temu Oceń: + / -

    Ładnie zredagowana relacja. Gratki. Aż chce się nad wodę!

  • Stakarusa Data dodania: 4 lata temu Oceń: + / -

    tak trzymac panowie moze wreszcie bedzie mozna niedlugo tam polwic

  • justi81 Data dodania: 4 lata temu Oceń: + / -

    Wasze Zdrowie Panowie! Tak trzymac! Fajna fotka, piekne jezioro... Zazdroszcze...

  • Kelt Data dodania: 4 lata temu Oceń: + / -

    Gratuluję ciekawego opisu i udanego wyjazdu. Więcej takich kół w PZW.