Społeczna Straż Rybacka
działajaca przy naszym Koła natychmiast po zejściu lodu sprawdziła w jakim stanie jest w/w
akwen wodny. Masa śniętych ryb pływających w pobliży brzegu, część już wyrzucona
na trawę, oraz standardowy smród, oto jaki widok zastali społeczni strażnicy. Opiekunem stawu jest Koło PZW nr.4 w
Dęblinie, jednakże po uzyskanych informacjach o tym, że "opiekun
stawu" nic z tym problemem nie robi nasi strażnicy zaplanowali na dzień dzisiejszy
oczyszczenie Stawu Jabłonkowskich poprzez wyłowienie i zebranie śniętej ryby.
„Mechanizm powstawania przyduchy jest
dość prosty, niemniej jednak trudny do przewidzenia. Najczęściej pojawia się
przy odwilżach, kiedy aktywność ryb zaczyna wzrastać, jak i również przy
spadkach ciśnień atmosferycznych. Przyducha zimowa powstaje wskutek rozkładu
materii organicznej oczywiście z udziałem tlenu, co po jakimś czasie zaowocuje
jego ubytkiem do poziomu, który dla ryb jest niebezpieczny bądź nawet
śmiertelny. Równolegle w wodzie wzrasta ilość dwutlenku węgla, który jest
antagonistą tlenu, utrudniającym rybom oddychanie - nawet, jeśli tlen w wodzie
jest rozpuszczony, to CO2 obniża radykalnie utlenowanie hemoglobiny.
Po upływie pewnego czasu (godzina, dzień, tydzień) przyducha wybucha, zabijając
większość organizmów żywych. Teoretycznie można taką wodę natlenić (pompy
powietrza), ale skąd wziąć energię do ich napędzania? A ile jest zbiorników
wodnych, gdzie przyduchy nie zauważamy? Zapewniam, że dużo. Kucie przerębli też
nie pomaga, ponieważ tlen posiada bardzo małe zdolności dyfuzyjne. Zamiatanie
lodu nie uruchomi procesu fotosyntezy w stopniu wystarczającym, chociażby
dlatego, że wiele roślin na okres zimy całkowicie zamiera. A poza tym
likwidowanie przyduchy winno następować jak najszybciej w czasie...."
Jak wobec tego zabezpieczyć się przed przyduchą? Otóż takiego sposobu nie ma.
Komentarze (3)
leszek301 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
No i powtórka z rozrywki staw Jabłonowskich znów został skutecznie wyczyszczony z ryb mniej odpornych typu karp ,płoć, szczupak, okoń itd pozostały tylko karasie złote i srebrne oraz liny
wszystko inne niestety padło z braku tlenu już w grudniu gdy zalegała gruba warstwa śniegu.
Wniosek nasuwa się sam nie ma sęsu wpuszczać ryb (karpi)jesienią bo to wyrzucanie pieniędzy w błoto.
Pozdrawiam Leszek
leszek301 Data dodania: 2 lata temu Oceń: 0 + / -
Witam .
Jestem bardzo częstym gościem nad Stawem Jabłonowskich i o początkach przyduchy wiedziałem już 3-4 stycznia tak jak chyba większość wędkarzy z Osiedla Lotnisko. Oczywiściebyły czynione starania mające na celu pomoc rybom w przetrwaniu tej srogiej zimy ale cięte otwory pomogły tylko kłusownikom w wybraniu ryb (przede wszystkim karpi i szczupaków ) . Z pewnych źródeł wiem że, tylko 1-2 nocy zostało wybrane ponad 200kg (informacja pewna) w następnych dniach było podobnie ale do późnych godzin wieczornych pilnowaliśmy stawu .Niestety na nic to sie nie zdało bo po odwilży przyszły duże mrozy i efekty były bardzo mizerne . Trzeba by było siedzieć nad stawem dniami i nocami . A co do sprzątania padniętej ryby to kolega Krzysztof chyba trochę przesadził . Wszystko było przygotowane do sprzątania po prostu lód jeszcze do końca nie roztopił się i dlatego akcja nie była rozpoczęta .
Powoli zarybiam staw. Osobiście wpuściłem już ponad 120 szt. karasia srebrzystego i 16 karpi(kroczka).
Ale gdy PZW nie wpuści do stawu nowej ryby to w tym roku nie będzie można połowić bo z ryb jakie zostały wymieniłbym tylko karasie złociste ,karasie srebrzyste i trochę lina .
A więc od nas zależy kiedy staw sie odrodzi a myślę ,że czym więcej wpuścimy ryby tym szybciej zacznął nas one cieszyć.
Pozdrawiam Leszek301
