Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

Zarejestruj się

Nasze galerie

Liczba zdjęć: 3
Trzynastego lutego Pan Mieczysław Supryn mieszkaniec Trzebiatowa, członek Koła PZW „Dragon Nowielice” wybrał się na Regę na ryby. Łowił w okolicy obwodnicy trzebiatowskiej, praktycznie w mieście. Jako przynętę założył posrebrzany błysk zrobiony własnoręcznie z bezpiecznika wysokiego napięcia. O godzinie 13.15 rzucił błyskiem pod wystający, wchodzący daleko w rzekę krzak. Nim błystka opadła na dno poczuł potężne uderzenie. Ryba natychmiast ruszyła w nurt, kołowrotek rozpoczął swoją grę. Żyłka o średnicy 0,40 mm była naprężona do granic wytrzymałości. Odjazdy ryby były prawie po 100 metrów zarówno w dół jak i w górę rzeki. Teren był trudny. Pan Mieczysław stał na wysokiej skarpie. Wołał żeby ktoś mu pomógł, ale wokół nie było „żywego ducha”. Gdy ryba pojawiła się po raz pierwszy pod powierzchnią pomyślał, że to chyba delfin. Po około godzinnej, samotnej walce zjawił się wreszcie kolega wędkarz, który usłyszał krzyki. Pan Mieczysław czuł, że ryba już słabnie i rozpoczął hol siłowy. Jego kolega położył się na skarpie i usiłował podhaczyć rybę osęką, udało się mu to za czwartym razem. O godzinie 14.25. łosoś leżał bezpiecznie na brzegu. Po zważeniu i zmierzeniu okazało się, że ryba waży 20,8 kg i mierzy 127 cm. Pan Mieczysław był szczęśliwy, była to największa ryba w jego życiu. Od tej chwili uważa, że „trzynastka” to liczba szczęśliwa. autor tekstu: Kazimierz Jóźwiak