Dokarmianie, dla nas uściwierskich wędkarzy, najczęściej kojarzy się z nęceniem dużych ryb (jak to bywa w marzeniach), co w praktyce przekłada się na żywienie koluchów. Po kilku próbach z wymyślnymi i coraz bardziej tajemnymi zanętami, dochodzimy do wniosku, że sumikom wszystko bez wyjątku smakuje, więc nie ma co się specjalnie starać.
Z ptakami jest trochę inaczej. Dokarmiamy, bo czujemy taką potrzebę, dla przyjemności czy najzwyczajniej jest nam ich szkoda, że głodują, a przynajmniej tak nam się wydaje. Musimy przy tym pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Karmienie nie może zastąpić naturalnej potrzeby zdobywania pokarmu w różnych warunkach, winno być jedynie uzupełnieniem diety. Niezbitym dowodem jest to, że dokarmiane systematycznie ptaki i zwierzęta, bardzo szybko uzależniają się od człowieka, tracąc instynkt samozachowawczy. Przyroda rządzi się swoimi prawami. W naszym ludzkim pojęciu, prawami bardzo okrutnymi. Ale przyduchy na jeziorach, pożary lasów czy ostre zimy to zjawiska jak najbardziej naturalne. Przeżywają osobniki najsilniejsze, dające silne i zdrowe potomstwo. Jest to rodzaj naturalnej selekcji i nic na to nie poradzimy, choć wydaje się nam, że jesteśmy najmądrzejsi i musimy koniecznie ciągle coś poprawiać. Jednak nie ma w historii świata, jednego przypadku, gdzie większa ingerencja w naturę, skończyła by się na dłuższą metę po naszej myśli. Dlatego też dokarmiajmy ale rozsądnie i wtedy nasza pomoc nie będzie szkodliwa. Należy zadbać o jakość karmy.
Dostarczany pokarm nie może być podgnity i zapleśniały, czy chociażby podatny na szybkie psucie. Oczywiście powinien być różnorodny, w zależności od upodobań naszych skrzydlatych milusińskich. Bardzo często ludzie nieświadomie, podtruwają tych, którym chcą pomóc, podając im resztki pochodzące ze stołu. Mokry chleb może wywołać groźną chorobę układu pokarmowego, kwasicę. Grzyby pleśniowe wytwarzają aflatoksynę, substancję rakotwórczą, który atakuje głównie ptaki chociaż nie tylko. Jedzenie, w naszych kręgach kulturowych otaczane jest szczególnym szacunkiem, nie wolno go wyrzucać. Ale czy można nim truć? Najbezpieczniejsze będą suche owoce, nasiona i oczywiście słonina.
Karmniki najlepiej wykonać samemu, gdyż te sklepowe nie mają ruchomych ścianek pozwalających na czyszczenie wnętrza. Czynność ta jest niezbędna. Karma wymieszana z ptasimi odchodami w których znajdują się drobnoustroje i insekty, nie sprzyja zdrowiu. Impregnaty do drewna też zapewne nie są balsamem dla ptasich brzuszków. Karmniki należy tak skonstruować i umieszczać, aby były niedostępne dla drapieżników, zaś jedzenie nie może spadać z nich na ziemię. Zawieszanie siatek z kulami „tłuszczowo - nasiennymi\" na drzewie nie jest dobrym pomysłem. Spadające resztki zachęcają ptasi drobiazg do jego zbierania.
Ostatnia mroźna aura jest dla nas sygnałem, że dokarmianie czas zacząć. Gdy ptaki przyzwyczają się do prowadzonych dla nich stołówek, będziemy mieli wspaniałą nagrodę. Na pewno wiele wrażeń przyniesie nam obserwacja stad sikor, dzwońców czy gromad wróbli i mazurków. Może też nauczymy się odróżnić kosa od szpaka...
Tekst i foto Tadeusz Roczniak
