Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności

Karpie po Radziecku

Aktualności | 2010-12-02 | Publikujący: Koło Żarów

Karpie po Radziecku.

Zarybienia

 

W ubiegłym wieku, w czasach, kiedy jeszcze nie śniła się nikomu czwarta RP, ani nawet trzecia, popularny był dowcip-pytanie z cylklu „Naj": Gdzie i jaki jest najkrótszy okres wegetacji i wzrostu roślin na świecie?.... Poprawna odpowiedź brzmiała: Najkrótszy czas wegetacji roślin jest w  Związku Radzieckim, ziemniaki, w dzień sadzenie w nocy wykopki.

 

Urodzeni po 1989 roku niech sobie wygooglają, o co chodzi.

 

Wracając do tematu, żart ten przypomina mi się zawsze, kiedy obserwuję nasze stawy po jesiennych zarybieniach karpiem. Pomimo jesiennej aury, przenikliwego chłodu, mżawek, przymrozków, północnego wiatru, nad wodą istne tłumy. Tłumy "karpiarzy". Co powoduje taki nagły wzrost popularności tej dziedziny „sportu". Ano to, że „karpie biorą jak głupie", a mają nierzadko ponad 40 cm. Bo karpie są z hodowli, przyzwyczajone do sztucznego karmienia, przyzwyczajone do człowieka, bo karpie te trafiły do naszego stawu zaledwie kilka dni wcześniej. Na nic zakaz łowienia przez kolejne dwa tygodnie. Informacje z zakazem łowienia znikają w ciągu kilku godzin z tablic. Liczne kontrole spotykają wędkarzy z odległych miejscowości - jak szybko roznoszą się wieści?! Staw po zmierzchu w czasie otwarcia może konkurować pod kątem zapalonych zniczy z cmentarzem we Wszystkich Świętych. Koledzy! Teraz refleksja: Jaki to ma sens i co to ma wspólnego z wędkarstwem i z tak zwaną gospodarką wędkarską?  Czy nie było by lepiej, gdyby (w trosce o zdrowie wędkarzy, przecież jesień) rozdać te nieszczęsne karpie prosto z samochodu , do pojemników z wodą, aby było humanitarnie i zgodnie z nakazami. Przecież to na jedno by wyszło i miało z ze sportem wędkarskim mniej więcej tyle samo wspólnego, chętnym można by było rzucać, wtedy karp byłby złapany i wędkarz mógłby powiedzieć w domu, że złapał karpie i wszystko by grało. Ale czy o to chodzi? A może zrobić inaczej, kupić karpia kroczka, albo tzw. dłoniaka i wykorzystać potencjał naszej wody, niech karpie rosną. Za rok, dwa, pięć będą karpie i będzie zabawa i prawdziwe wędkarstwo.

Poleć znajomemu

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (16)

  • w franek Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    Moim zdaniem poronionym pomysłem jest zarybianie wód jesienią, jeśli to nie ma podłoża ekonomicznego.
    Bo ryby zarybione na jesień są łapane przez tak zwanych wędkarzy, jak i przyduszane przez zimowe mrozy.
    Mnie odpowiada metoda zarybiania na Śląsku,wiosną i pod koniec lata z przerwa na zaaklimatyzowanie się ryb.

  • Tomasz Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    fragi

    Do- obserwatorsos.
    I tak się to właśnie odbywa w wielu kołach.Potem osoba odpowiedzialna (ds.zarybień) przedstawia swoje propozycje na spotkaniu w Zarządzie Okręgu. I tu zaczynają się schody, bo:
    - nie wszystkie gatunki znajdują się w operacie
    - nie które gatunki ciężko zdobyć
    - pan ichtiolog twierdzi, że "nie ta woda".
    "I sruu karpia ze stawów od pana Janka"- bo się chłopina naprodukował i co on teraz biedny z nadwyżką zrobi.
    Tak to jest.Wiem z własnego doświadczenia.Smutne ale prawdziwe.

  • obserwatorsos Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -

    Do- Tomasz. Szanowny kolego co do leszcza to jest z nim tak że jeżeli w danej wodzie są leszcze i karpie to jeden drugiemu nie przeszkadza bo i jedne i drugie to odkurzacze i jeden i drugi potrafi zjeść tylko że co leszcza niestety trzeba co kilka lat mieszać z nową krwią bo inaczej karłowacieje i co sie z tym wiąże po jakimś czasie doprowadza do zanikania gatunku ale to już jest w gestii zarządów kół czym i w jakiej ilości będa zarybiać . Są walne zebrania i na takich zebraniach można wystąpić z wolny wnioskiem o zarybienie leszczem czy też innym gatunkiem ryby i wtedy zapadnie decyzja nie odwołalna bo głosują nad tym wszyscy wędkarze i to oni podejmują decyzję a jezeli chodzi o więcej ryb w wodzie to myślę że wniosek będzie rozpatrzony pozytywnie - ALE NIESTETY MUSIMY SIĘ ODZYWAĆ I WALCZYĆ O WSZYSTKO BO NIKT ZA NAS TEGO NIE ZROBI . Pozdrawiam.

  • obserwatorsos Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    Koledzy problem jest bardzo duży i tak jak kolega nadmienił nie dotyczy tylko karpi ale każdego gatunku ryb po prostu mięsiarz zostanie mięsiarzem nadzieja jest w naszej młodzieży i tak jak kolega Ryszard nadmienił trzeba organizować szkółki wędkarskie dla młodziaków uczyć ich i wpajać im jak najlepsze i najważniejsze wartości wędkarskie ( znani karpiarze już takie organizują) z mojej praktyki wiem że młodzież uczy się szybko i co najważniejsze chce się uczyć a my starsi i bardziej doświadczeni wędkarze musimy im pomóc musimy nalegać na zarządy kół żeby organizowały takie szkółki i moim zdaniem na to powinny znalezć się pieniądze bo jak nie na to to na co ? a może i da się nawrócić jakiegoś zatwardziałego mięsiarza ? to już by był w ogóle sukces czego wam wszystkim i sobie życzę . A co do zarybień kroczkiem to już widziałem próby zarybień i co z tego wyszło a to że mięsiarz znajdzie na wszystko sposób oni potrafią wszystko, w nocy kiedy strażnicy spią potrafią brać po kilka naście sztuk i mamy po kroczku po kilku dniach chyba żeby zamknąć zbiornik na dwa trzy lata ???!!! tylko że to raczej nie wchodzi w rachube bo zaraz jest wielkie oburzenie na zebraniu dla czego nasz staw czy jezioro sie zamyka a nie inne i znowu jest PROBLEM . TO BARDZO CIĘŻKA SPRAWA ALE NIE MOŻEMY SIĘ PODDAWAĆ MUSIMY DZIAŁAĆ

  • niezadowolony Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -

    "A może zrobić inaczej, kupić karpia kroczka, albo tzw. dłoniaka i wykorzystać potencjał naszej wody, niech karpie rosną. Za rok, dwa, pięć będą karpie i będzie zabawa i prawdziwe wędkarstwo." to w czym problem mądre głowy z zarządu PZW??? Boicie się że glinianki które zarybiacie zamarzną do dna?

  • Tomasz Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    fragi

    Do obserwatorsos
    Nie jestem źle nastawiony do karpi czy amurów.Sam je łowię. Z drugiej jednak strony, to czy karp nie wypiera leszcza z naszych wód(np.małych i średnich zalewów).Ryje w dnie o wiele głębiej od leszcza zżerając więcej a przez to więcej wydala.
    Bardziej chodziło mi o to jak PZW podchodzi do sprawy zarybiania.Przychodzi jesień i co?Zarybienia. I jak się panu wydaje?: jakich ryb najwięcej trafia do wody? Wiadomo-karpi,karasi(japońców!!!),jazi.
    I siedzi taki dziadziuś nad wodą przez cały rok a zagadnięty o wyniki wędkowania marudzi: Jak wpuścili karpie, to troche ich połapałem ale potem bryndza.Kiedyś panie to tu ładne leszcze były ale któregoś roku zakład puścił jakeś gówno do wody i wszystko zdechło.Taaakie lechy pływały przy brzegu.Od tamtej pory leszcza nie ma, bo puszczają same karpie.To i się łapie karpie i płoteczki jak palec.
    I tak to właśnie wygląda.
    A w PZW się cieszą. Jest woda.Zarybienie było.Czego oni tam na dole marudzą.Wszystko zgodnie z operatem.Leszcza by chcieli.A po co im leszcze.A zresztą o leszcza jest ciężko i trudno go przewieźć.Wrzuci się im na wiosnę więcej karpia to nie będą marudzić!
    I siedzi taki dziadziuś i łowi karpiki.On na leszcza się nie doczeka.
    pozdrawiam

  • niezadowolony Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    "A może zrobić inaczej, kupić karpia kroczka, albo tzw. dłoniaka i wykorzystać potencjał naszej wody, niech karpie rosną. Za rok, dwa, pięć będą karpie i będzie zabawa i prawdziwe wędkarstwo." to w czym problem mądre głowy z zarządu PZW??? Boicie się że glinianki które zarybiacie zamarzną do dna?

  • Wróbel Ryszard Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    senior9

    Ja nie łowię karpi, ale darzę karpiarzy głębokim szacunloem za ich podejście do wędkarstwa.To moim zdaniem jedna z bardziej etycznych grup wędkarzy.Popatrzmy na porządek na ich stanowiskach i sposób obchodzenia się z rybą.Dbajny o wszystkich wędkarzy.Sedno problemu tkwi w ich mentalności i edukacji węfkarskiej.Moża uaktywniane w ostatnich latach Szkółki Wędkarskie coś tutaj zmienią,bo z własnego doświadczenia wiem, że są na to spore szanse.

  • tomek_88 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 1 + / -

    tomek_88

    Kol. obserwatorsos problem mięsiarstwa nie dotyczy tylko karpi. Tam gdzie jest zarybienie są ci pseudo wędkarze. Jeżeli zarybiono karpiem łowią karpie na grunt czy spławik, jeżeli szczupakiem łowią na żywca albo spinningują. Moim skromnym zdaniem najlepszym wyjściem jest zarybianie tzw. kroczkiem, to powinno skutecznie zniechęcić tych typów. Problem jest bradzo trudny do rozwiązania i królestwo temu kto tym działaniom zaradzi.

  • obserwatorsos Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    Do- Tomasz. Nie wiem dla czego pan jest tak zle nastawiony do karpi ? akurat w Polsce nie czynią one żadnych szkód żyją po to żeby kiedyś spocząć na dnie jeziora czy też stawu a może i rzeki żeby się rozmnażać muszą mieć odpowiednie warunki PH wody ciepłotę itd. a w naszych warunkach klimatycznych to rzecz bardzo rzadka a nawet jeżeli gdzieś się już rozmnaża to nie czyni żadnych szkód i nie wypiera rodzimych gatunków ryb i przeżywa ich bardzo znikoma ilość a te którym uda się już przeżyć to prawdziwe dzikusy i są naprawde godnymi przeciwnikami a co do amura to niestety wyrządza on szkody w naszej florze wodnej bo im więcej je tym wiecej sr.. a na jego nawóz bardzo urzyznia podwodną glebę i z moich i chyba nie tylko spostrzeżeń widać nowe gatunki roślin które kiedyś nie występowały w naszych wodach jego morzna uznać za chwasta naszych wód choć jest bardzo waleczną rybą i niech mi pan uwierzy że w końcowej fazie walki działa jak torpeda nie jeden wędkarz stracił by wędkę a w najlepszym wypadku żyłkę i zestaw końcowy tak że też jest godnym przeciwnikiem a teraz pytanie - co by było jeżeli nasz związek zapszestał by zarybiać wiosną i jesienią karpiem ? co mięsiarze by wtedy mieli łowić ? moja odp. jest taka- zaczeli by najprawdopodobniej spiningować ic o ? i to że pogłowie naszej rodzimej fauny momętalnie by się skurczyło BO KARTA SIĘ MUSI ZWRÓCIĆ !!!!!!!! Pozdrawiam . A tak na marginesie co do amura to jeden w ubiegłym sezonie woził mnie na łódce przez ponad 40min i nie mogłem go oderwać od dna po długiej walce wygrałem z nim ważył 16.20kg i podałem mu dłoń jak powinno podawać sie przegranemu przeciwnikowi co dalej niech pan się domyśli .

  • Tomasz Data dodania: 1 rok temu Oceń: 2 + / -

    fragi

    Sam tytuł jest odpowiedzią. Wydaje się,że nasi wędkarze dorośli do Zach. Europy i nie chcą ryb z za wschodniej granicy. Może to decydenci w PZW nie rozumieją o co opłacającym składki chodzi. Może właśnie Ci zrzeszeni na dole, zauważyli jaki skutek na rodzimą ichtiofaunę mają przybysze (karpie,amury) ze wschodu.Ludzie robią co mogą a PZW i tak ładuje im karpie do wód. Uważajcie, bo Związek na wiosnę znowu jakiegoś "babola" wam do bajora podrzuci. !!!Bądźcie czujni!!!

  • Wróbel Ryszard Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    senior9

    Na pewno będziemy walczyć! Tegorogzne kontrole naszej SSR pokazały,że wypraszani wędkarze bez problemów opuszczali lowiska , a więc po najbliższym zarybianiu opracujemy szczegółowy harmonogram kontroli SSR tak aby codziennie każde łowisko było kontrolowane dwukrotnie.Postanowiliśmy osiatkować tablice ogłoszeń aby maksymalnie utrudnić zrywanie ogłoszeń i jesteśmy otwarci na wszelkie podpowiedzi kolegów wędkarzy.

  • pablo735 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    Walczyć Panowie ze wszystkich sił jakie jeszcze macie.

    http://www.pzw.org.pl/siedlce/wiadomosci/38471/60/czy_tylko_glupek_wypuszcza_zlowione_ryby_walka_o_poprawe_stanu_n

  • obserwatorsos Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    To żenujące że tych pseudo wędkarzy nazywa się karpiarzami ale każdy ma prawo do wypowiedzi i do interpretacji jak uważa !!!!! A co do komentarza pana Ryszarda to niestety to bardzo wielki problem i nie tylko w pana regionie lecz chyba w całej Polsce niestety na śląsku i w zagłębiu jest podobnie a nawet nie wiem czy nie gorzej tam się bierze wszystko nawet pod osłoną nocy ponad limity i nie wymiarowe ryby i tu trzeba konkretnych działań dzwonić gdzie popadnie do SSR do PSR policja straż miejska albo po prostu zebrać sie w kilka osób i zacząć działać ....... pozdrawiam .

  • tomek_88 Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    tomek_88

    Nazywanie tych Panów karpiarzami nawet w cudzysłowie to obraża prawdziwych wędkarzy łowiących karpie, karpie nie karpiki. Sytuacja ta dotyczy nie tylko karpi podobnie jest z innymi gatunkami. w zeszłym roku obserwowałem zarybienie szczupakiem zbiornika Stańków w Okręgu Chełmskim PZW. Szczupaki były wymiarowe i oczywiście brały jak głupie, nad wodą brakowało wolnych miejsc, nie było gościa który by nie miał kompletu. W ciągu tygodnia wyciągnęli prawie wszystkie ryby z wody no i oczywiście przestały brać, później mimo pięknej pogody nie było na tym zbiorniku ani jednego wędkującego.

  • Wróbel Ryszard Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -

    senior9

    Temat /słusznie/ zawiera dawkę ironi zaadresowaną do "mięsiarzy", na ltórych ciężko znależć lekarstwo.
    Zrywają ogłoszania o zakazie wędkowania i "rżną głupa". Szczególnie dotyczy to sytuacji w Kalnie i w Imbramowicach. Może ktoś podsunie pomysł jak uporać się ztym problemem/