Natomiast spinningiści brodzący o tej porze roku po pas w morzu, których nie rzadko zalewają fale, to dla wielu obserwatorów szok. Ten rodzaj wędkarstwa przeżywa boom i musimy się pogodzić z tym, że takich „twardzieli” będzie coraz więcej na polskim wybrzeżu. By zasmakować tej wciąż mało popularnej w Polsce metody wędkarskiej, spinningiści pokonują dziesiątki i setki kilometrów. W poszukiwaniu emocji często odwiedzają Bornholm i Gotlandię, gdzie kamieniste brzegi gwarantują spotkanie z trociami. Na szczęście okazało się, że na polskim wybrzeżu też są miejsca gdzie można przeżyć niezapomniane chwile jakie daje walka z silną trocią. Internet i magazyny wędkarskie są pełne teorii na ten temat ale jeżeli ktoś chciałby spróbować zimowego brodzenia w morzu to powinien „trociową inicjację” odbyć u boku doświadczonych spinningistów. To naprawdę niebezpieczne, ekstremalne wędkarstwo, do uprawiania którego, mimo wszystko, zachęcam.
Na zakończenie pragnę wyjaśnić wszystkim zainteresowanym, że trocie w morzu w strefie przybrzeżnej w okolicach Kołobrzegu (podobnie jak w zachodniej części polskiego wybrzeża) można łowić już od 16 listopada na podstawie zezwolenia wydanego przez Okręgowego Inspektora Morskiego. W Kołobrzegu siedziba tej instytucji mieści się przy ulicy Węgorzowej, a całoroczne zezwolenie połowowe kosztuje około 50 zł.