131 lat temu, dokładnie 13 lipca 1879 r. grupa pasjonatów postanowiła o utworzeniu Krajowego Towarzystwa Rybackiego. Animatorem tego przedsięwzięcia był dr Maksymilian Siła-Nowicki (zoolog, profesor Uniwersytetu Jagielońskiego, badacz fauny i flory, pionier ochrony przyrody w Polsce), który został prezesem Towarzystwa i pełnił tę funkcję do 1890 r.
Od około 1875 roku poświęcił się unowocześnieniu rybołówstwa słodkowodnego. W aparatach wylęgowych z pozyskanej ikry dokonał wylęgu łososi i wiosną 1879 roku, pierwszego w wodach polskich zarybienia Wisły, a następnie zarybił rzekę Białą wylęgiem lipieni.
Ówczesne Towarzystwo od samego początku stawiało sobie ambitne zadania, m.in. zarybianie rzek, ochronę rybostanu, dążenie do uchwalenia przez Sejm Galicji ustawy rybackiej, umożliwiającej zorganizowanie racjonalnej gospodarki rybnej w rzekach i zlikwidowanie stanu dzikiego rybołówstwa.
Zaczęto wydawać „Okólnik” – periodyk o tematyce wędkarskiej, który ukazywał się od końca XIX wieku i w którym jeden z autorów tak pisał o pionierach wędkarstwa na ziemiach polskich:
„Ich celem jest przede wszystkim rozpowszechnianie wśród polskiej inteligencyi zamiłowania do sportu wędkowego, który w Niemczech i Anglii ma szerokie koła miłośników, u nas uważany bywa niesłusznie za dziecinną zabawkę. Rybołówstwo na wędkę jest dziś za granicą jedną z najulubieńszych rozrywek zarówno arystokracyi jak i ludzi umysłowo pracujących, którzy we wrażeniach i przyjemnościach łowów na wędkę znajdują zdrowy wypoczynek po pracy. Prawidłowe uprawianie tego sportu przyczynia się również nie mało do podniesienia rybności wód, gdyż stowarzyszenia miłośników sportu starają się także o zarybianie i ochronę obranych terenów, aby członkom swoim zapewnić obfite w zdobycz łowy i ze swej strony wesprzeć Krajowe Towarzystwo Rybackie w pracy dla podniesienia rybactwa w kraju. Wspólne wycieczki, odczyty z dziedziny sportu wędkowego, przyczynią się także do urozmaicenia i wzbogacenia programu i osiągnięcia celu, jaki sobie wytknęli”
Czytając takie fragmenty nietrudno zauważyć wiele podobieństw z obecnymi celami PZW i utwierdzić się w przekonaniu, że warto je kultywować dla kolejnych pokoleń. Taki był między innymi cel wtorkowego wędkowania w wodach Parsęty, zorganizowanego przez członków Koła Miejskiego PZW w Kołobrzegu. Tego dnia każdy członek Polskiego Związku Wędkarskiego mógł łowić na dowolnym odcinku rzeki i w dowolnym czasie. Do rywalizacji przystąpili spinningiści i muszkarze, łowiący na kilkudziesięciokilometrowym odcinku, od mostu w okolicy Wrzosowa do przedmieść Kołobrzegu. Większość spinningistów traktowała wtorkowe wędkowanie jako rekonesans przed sobotnią „Biesiadą Łososiową”, a ich sprzęt wyraźnie wskazywał, że głównym celem są wielkie, waleczne salmonidy. Delikatniejsi byli pasjonaci muszkarstwa, których można było oglądać przy moście między Pustarami, a Ząbrowem. Jeden z nich łowił również w okolicy Wrzosowa. Okazało się, że przy tak niskim poziomie wody w rzece i wszechobecnych owadach, to oni mogli się cieszyć holami ryb. Łowili głównie niewymiarowe smolty, ale były też spady większych ryb. Ładnego 40 centymetrowego klenia złowił kol. Artur Ołów. Ryba po zmierzeniu i sfotografowaniu wróciła do rzeki, a w trakcie podsumowania okazało się, że była największą tego dnia i dała zwycięstwo swemu łowcy, który poza okolicznościową statuetką i dyplomem, odebrał gratulacje od pozostałych wędkarzy.
Wodom Cześć
Wiesiek Skólmowski
Komentarze (2)
Potrykus Kacper Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
Barwinek Kamil Data dodania: 1 rok temu Oceń: 0 + / -
