Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

Zarejestruj się

Aktualności

Zagrożona wędrówka troci i łososi w Parsęcie

Nad Parsętą jest wiele miejsc, które upodobali sobie kłusownicy. Znają je doskonale często bywający nad wodą wędkarze. Wiedzą o nich również strażnicy społeczni, ściągający siatki przede wszystkim w okresie ciągów tarłowych i samego tarła. Taka sytuacja panuje od lat i chyba trudno oczekiwać szczęśliwego dla wędkarstwa końca. O ile można wytłumaczyć trudności z szybkim dotarciem w odludne miejsca spowodowane brakiem sprzętu, ludzi i pieniędzy na paliwo, to nie można przejść obojętnie obok problemu związanego z nielegalnym połowem ryb, który odbywa się w ciągu dnia na terenie miasta. Tym bardziej dziwi brak reakcji naszego Związku.

Takim newralgicznym punktem na szlaku wędrówek troci i łososi jest granica wód morskich i śródlądowych, czyli rzeka poniżej mostu kolejowego na ulicy Solnej w Kołobrzegu! Brzeg na wyspie Solnej w bezpośrednim sąsiedztwie mostu, poniżej północnego filara, od lat okupowany jest przez pseudo-wędkarzy. Dla laika, na pierwszy rzut oka wszystko może wydawać się w porządku, jednak w rzeczywistości odbywa się tam zorganizowany, nielegalny połów. Trocie i łososie nie atakują much tubowych, które udają wędkarskie przynęty. Zestawy uzbrojone w kotwice służą jedynie do podhaczania przepływających ryb. Z relacji naocznych świadków wynika, że po zahaczeniu i wyholowaniu, ryba jest natychmiast przenoszona w inne miejsce i odbierana przez osoby towarzyszące kłusownikom, w międzyczasie obserwujących okolicę. Po kilkudziesięciu sekundach grupa ponownie siedzi w komplecie, bez ryb, udając zwykłych wędkarzy. Bywały dni, kiedy w tym miejscu traciło życie nawet kilkadziesiąt salmonidów. Wiele ryb zranionych przez ostre haki, którym uda się popłynąć dalej w górę rzeki, jest bardziej narażonych na choroby, przede wszystkim na pleśniawkę, od kilku lat dziesiątkującą ryby w Parsęcie.

Teren pozostaje w jurysdykcji Inspektoratu Rybołówstwa Morskiego i niestety straż wędkarska może się tylko przyglądać i psioczyć. Wcześniejsze próby wyeliminowania tego problemu nie przyniosły oczekiwanych efektów. Mimo to jednak nie można rozwiązania tej sprawy odkładać i należy jak najszybciej przystąpić do kolejnych rozmów. Brak reakcji ze strony służb mundurowych w naszym mieście najprawdopodobniej wynika z ich niewiedzy. Cóż więc stoi na przeszkodzie aby ich uświadomić, oraz poprosić o pomoc i interwencję? Tym bardziej, że mówimy o ochronie gatunków ryb, na których restytucję rząd w naszym kraju rocznie wydaje przeszło 5 milionów złotych. 

 

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Nasze Menu

Nasze wiadomości

Ostatnio komentowane wiadomości

Nasza sonda

Gdzie najczęściej łowisz?
Możesz dodać komentarz.
głównie na pobliskim łowisku
na kilku łowiskach okręgu
na łowiskach z porozumień międzyokręgowych
na terenie całego kraju
poza granicami Polski
Głosuj wyniki

Na skróty

Ilość odwiedzin