Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

Zarejestruj się

Historia Koła

 

 

lipowka1.jpg

HISTORIA KOŁA PZW NR 135 WE WRZEŚNI

         Łowieniem ryb dla rozrywki albo z potrzeby, ludzie trudnili się od niepamiętnych czasów. Robili to innymi metodami, innym sprzętem, a przede wszystkim łowili ryby w czystych wodach śródlądowych i morskich. Za historyczną datę powstania zorganizowanego wędkarstwa w naszym kraju przyjmuje się rok 1879. Wtedy to profesor zoologii Uniwersytetu Jagielońskiego, Maksymilian Siła  - Nowicki powołał do życia Krajowe Towarzystwo Rybackie z siedzibą w Krakowie. Była to pierwsza organizacja zrzeszająca wędkarzy na terenie Królestwa Polskiego. Do roku 1933 na terenie całego kraju powstały dalsze KTR-y popularyzujące wypoczynek i sport wędkarski. Taka sytuacja wymagała połączenia około 60-ciu KTR-ów w jedną organizację wędkarską uchwalenia wspólnych zadań, praw oraz obowiązków dla wędkarzy. Zaproszono więc przedstawicieli organizacji terenowych na zjazd do Krakowa. Tu następuje zjednoczenie wszystkich KTR-ów w jednolity związek, który przyjmuje nazwę Związek Sportowych Towarzystw Wędkarskich. Działalność stale rozwijającego się nowo powstałego związku przerywa dopiero wybuch II wojny światowej. Po zakończeniu wojny, już w maju i czerwcu 1945 r. wędkarze w całym kraju wznawiają pracę, których celem jest odbudowa struktur organizacyjnych Z. S. T. W i dalszy jej rozwój. W tym czasie na terenie Poznania działa już Z. S. T. W. „Warta”. Do tego koła wstępuje pięciu wędkarzy z Wrześni i oni tworzą filię Z. S. T. W: „Warta” we Wrześni. Tak więc Związek Sportowych Towarzystw Wędkarskich we Wrześni ma swój początek w kwietniu 1948 roku.                                   

         Założycielami filii we Wrześni byli: kol. Stanisław Mańka i niestety nieżyjący już kol. Marian Bączkowski, Leon Karolak, Józef Krawczykowski, Stanisław Krawczykowski, a z czasem i inni. Organizacja wrzesińska rozrasta się, przybywa wędkarzy mimo to, że region nasz nie należy do najbogatszych w wody śródlądowe. Nasuwa się pytanie, gdzie ci wędkarze w owym czasie łowili ryby? Czyżby w rzece Wrześnicy? Aż się nie chce wierzyć - właśnie we Wrześnicy. Ale nie tylko, łowili też w rzece Warcie, na Starych Łazienkach, na Glinkach, na siewach potorfowych w Podstolicach, Opatówku, Żernikach, Bardzie, Chociczce i innych wodach w okolicach Wrześni. Rzeka Wrześnica była wtedy bardzo rybna, a zasiedlały ją te same gatunki ryb, które były w rzece Warcie. A były to: węgorze, sandacze, szczupaki, okonie, miętusy, sumy, sazany, liny, płocie, karasie, klenie, leszcze, jazie, certy, świnki, brzany, wzdręgi, jelce, kropie, piskorze, kiełbie i inne. Nie łatwo dzisiaj w to uwierzyć znając naszą Wrześnicę, a jednak jest to prawda, bo rzeki i inne wody śródlądowe były wtedy zupełnie czyste i bardzo rybne. W dniu 19 marca 1950 roku na zjeździe w Warszawie, Związek Sportowych Towarzystw Wędkarskich przyjmuje nową nazwę i staje się Polskim Związkiem Wędkarskim. W tym czasie koło PZW we Wrześni liczyło dwudziestu kilku członków . Pierwszym prezesem koła był nieżyjący już kol. Stanisław  Mielcarek a sekretarzem i jednocześnie skarbnikiem był też nieżyjący kol. Franciszek Misiecki, a następnie zastąpił go kol. Jerzy Robowski, który pełnił tę funkcję do 1988 roku. Kol. Stanisław Mielcarek prezesował wędkarzom przez 4 kadencję, do 1963 roku. Następnemu zarządowi przewodził w roli prezesa nieżyjący już kol. Jan Nowaczyk i dotyczy to okresu od 1964 do 1980 roku. W latach od 1981 do 1988 prezesem koła był kol. Florian Konieczny, a skarbnikiem był wciąż kol. Jerzy Robowski.   Następnie w roku 1988 prezesem koła został kol. Stanisław Piasecki, skarbnikiem zaś kol. Stanisław Spychała. Po kilku miesiącach prezes rezygnuje z piastowanej funkcji, a zarząd kola desygnuje na prezesa Kol. Mariana Lemiesza. Skarbnik koła kol. Stanisław Spychała pełni, tę funkcję do końca 1996 r. Następcą na 1997 rok, a może i dalsze lata zostaje Kol. Jan Jaruszewski. Prezesem na nową kadencję, na lata 1997 - 2000 zostaje ponownie wybrany kol. Marian Lemiesz. W Latach 2001- 2003 nadal prezesuje kol. Marian Lemiesz. W roku 2004 na prezesa został wybrany wieloletni sekretarz koła kol. Eugeniusz Nowicki, natomiast sekretarzem koła został wybrany kol. Mariusz Góral. W styczniu 2010 roku Jan Jaruszewski rezygnuje z funkcji Członka Zarządu i jednocześnie Skarbnika Koła. Na nowego skarbnika został wybrany kol. Jan Jaraczewski. W roku 2011 z funkcji prezesa rezygnuje kol. Eugeniusz Nowicki. Na nowego prezesa został wybrany kol. Jacek Mosiężny.

         Koło Polskiego Związku Wędkarskiego we Wrześni cały czas od początku swojego istnienia rozrasta się i z roku na rok przybywa członków. Na koniec 1996 r. było nas 1024 wędkarzy. Liczba ta mówi, że jest to koło liczące się w województwie poznańskim. Bardzo cieszy fakt, że wśród członków koła jest 242 młodych wędkarzy. Jednym z podstawowych zadań członków naszego związku jest ochrona naturalnego środowiska. To właśnie wędkarze przebywając często nad wodami, w lasach i na polach, starają się przeciwdziałać degradacji środowiska. Robią wszystko, co leży w granicach  ich możliwości, aby ujawniać i likwidować trucicieli i kłusowników, to znaczy” ludzi” usiłujących zatruć wszystko co jeszcze żyje a współpracują z nimi „ludzie”, którzy nie przebierają w sposobach, niszcząc to, co jeszcze na polach, w lasach i wodach pozostało.

         Dzisiejsza  rzeka Wrześnica jest jeszcze brudna, ale pocieszające jest, że jeszcze kilka lat wstecz było o wiele gorzej, a z roku na rok Wrześnica jest czystsza i oby tak dalej. Na pewno cieszy oko, jeżeli patrząc w nurt rzeki na wysokości Parku im. Dzieci Wrzesińskich widzi się pływające żywe płotki, okonki czy cierniki. Jest oczywiste, że nie tylko wędkarze chcą żeby środowisko, w którym żyjemy było czyste, nie skażone. Tak jak oczywiste jest, że od czystości środowiska zależy zdrowie wszystkiego co żyje, a więc i ludzi. A zatem wszyscy musimy zadbać o to, aby wody, lasy, i pola tętniły życiem. Zło, jakie nas i nasze środowisko otacza, samo się nie naprawi. Trzeba też przy takiej okazji powiedzieć kilka słów o wędkarzach. Zwykle patrzy się na nich z przymrużeniem oka. Siedzi taki z długim kijem nad wodą wpatrzony w jeden punkt, w miejsce gdzie na powierzchni wody sterczy jakiś kolorowy patyk. Nie możemy się nadziwić, co go tam tak ciekawi, jak można godzinami wpatrywać się w coś takiego? A inny ma w ręku krótki kij, bez przerwy łazi po brzegu, na końcu żyłki uwiązał jakiś kawałek błyszczącego żelastwa, rzuca tym na wodę i ściąga do siebie powtarzając to samo całymi godzinami. Jeszcze inny stoi w wodzie, zwykle w nurcie rzeki, w jednej ręce trzyma średniej długości kij, w drugiej wybrany z kołowrotka zapas żyłki, wyczynia jakieś dziwne, ósemkowate ruchy kijem, wyrzuca na wodę pod prąd coś co przypomina piórko, a potem delektuje się powolnym ściąganiem tego czegoś co wyrzucił, stale wyczyniając bardzo dziwne ruchy trzymanym kijem. W pierwszym przypadku to wędkarstwo spławikowe, w drugim spinningowe, a w trzecim muchowe.

         Ludzie niewtajemniczeni w arkana tego wspaniałego hobby, mają pełne prawo dziwić się, a nawet czasem-niechcący źle pomyśleć o zrzeszonych w Polskim Związku Wędkarskim. Ale tak na serio, to wszystkich nas ciągnie na łono przyrody, bo gdzie może być przyjemniej i spokojniej jak nie w polu, w lesie czy nad wodą. Mówimy też , że nie mieliśmy cierpliwości czekać, aż jakaś tam rybka-samobójczyni powiesi się na haczyku. Wędkarz nie czeka na taki przypadek, on cały czas przy użyciu znanych mu różnych metod, sposobów i przynęt stara się przechytrzyć tę rybkę i dlatego tak szybko mija czas na rybach. A w ogóle to my nie chodzimy nad wodę po ryby, tak naprawdę my chodzimy na ryby i w tym cały urok.

 

                                               Opracował Eugeniusz Nowicki.