Drodzy Czytelnicy,
Kiedy zostaje pobity kolejny rekord Polski lub złowiona zostanie wielka ryba, zawsze ta wiadomość trafia na pierwsze strony naszej gazety. W ostatnich miesiącach była to ponad 50-cio kilogramowa tołpyga, karaś 3,31 kg, dziś jest sum o masie 89,30 kg, złowiony na... prawie kilowego karpia. Każdy wędkarz, nawet ten na co dzień łowiący uklejki, marzy o takiej chwili, gdy nastąpi spotkanie z wielką rybą.
Mamy jesień, najlepszy czas na drapieżniki. W rzekach i jeziorach świetnie biorą szczupaki, sandacze, okonie. To doskonały czas by wybrać się na spotkanie z rybą życia. Piszemy o tym w naszym raporcie „Duże są piękne”.
Polowanie na okazy wymaga zmiany stylu wędkowania, łowienia w innych miejscach, stosowania innych przynęt. Szanse na złowienie medalowych drapieżników są w naszych wodach mniejsze niż w Finlandii czy Szwecji, ale co roku nadchodzi do nas kilkanaście zgłoszeń o złowieniu szczupaków większych niż metr. Z wyprawy po metrowego szczupaka, czy sandacza na złoty medal częściej wraca się „o kiju”, ale po przeczytaniu naszego raportu będziecie na pewno bliżsi sukcesu. Nie każdy łowi okazy. W jesiennym sezonie na drapieżniki warto polecić mało znaną metodę łowienia sandaczy. O bocznym troku napisano prawie wszystko, my proponujemy użycie w tej metodzie woblera.
Niektórzy sądzą, że skuteczniejszą niż spinning metodą na sandacza jest żywiec, martwa ryba czy filet. Proponujemy właśnie więc także łowienie na filet.
Polecamy też nasze łowiska. Na październikową wyprawę proponujemy bardzo atrakcyjny zbiornik koło Piły – Koszyce II oraz jeziora Sędańskie i Rajgrodzkie na Mazurach. Mapy batymetryczne, które zamieszczamy, ułatwią znalezienie miejsc, gdzie czekają wielkie ryby. Warto też przeczytać dwa reportaże z łowisk zagranicznych. Piszemy jak łowi się w Laponii i na Nilu.
Na koniec zapraszam do wzięcia udziału w naszych konkursach. Główną nagrodą jest aluminiowa łódź firmy Linder S – 400.