Sport > Zasady organizacji sportu wędkarskiego

Największy skandal w dziejach polskiego sportu muchowego

<< < (5/6) > >>

Artur Buczkowski:
Po pierwsze Pan Buczkowski od dawna nie udziela się na FFF a jakoś nie widzę powrotu tych spier ... raczej przybywa fanatyków religijnych i tęskniących za rozumem skorków

Po drugie ja Kolega pisze - " 3) Inaczej rzecz ma się z zawodami lokalnymi, o tak zwaną pietruszkę."

Otóż ma się tak samo, ponieważ u podstawy  zakazu punktowania ryb niewymiarowych bez względu czy mierzonych, czy zgłaszanych przez podniesienie ręki , jest PREMEDYTACJA w ich połowie. Czyli świadome działanie zawodnika w łamaniu prawa celem uzyskania korzyści punktowych a na ich podstawie korzyści w postaci wyniku, miejsca w zawodach otrzymania tytułu, nagrody itp. To za sprawą celowego i świadomego połowu ryb niewymiarowych co do wyboru miejsca, metody, przynęty i sprzętu.

W związku z tym pod żadnym pozorem nie wolno tworzyć precedensu uznając zawody towarzyskie za możliwe do rozegrania i punktowania na rybie niewymiarowej, ponieważ ich przebiegiem i motywacją startujących kierują te same przesłanki j/w. Krótko mówiąc etyczny wędkarz natychmiast opuszcza miejscówki z małym lipieniem i pstrągiem a zawodnik celowo ich poszukuje by dokonywać połowu takich ryb do punktacji - PREMEDYTACJA

Co do korzyści punktowych - 100 p. za niewymiarowa rybę na wielu imprezach do tej pory decydowało o miejscu na podium. Natomiast przenosząc to na grunt zwodów towarzyskich. Wystarczy podać przykład rzeki Reda lub pozostałych rzek pomorskich  i chęć rozegrania zawodów tego typu na pstrągu - Reda pstrąg potokowy wymiar 35 cm. Na 1000% taką imprezę wygra zawodnik, który punktować będzie ryby niewymiarowe i to celowo dobierając metodę i przynętę celem ich połowu - PREMEDYTACJA.. Powód bardzo prosty - w rzece jest zatrzęsienie krótkich pstrągów o wymiarze ochronnym z ustawy i mniejszych, na skutek niepohamowanych zarybień i nieliczne ryby wymiarowe.

Nie wiem czego tu jeszcze można nie zrozumieć ...

I na  koniec -  niech Pan Konieczny nie mydli nam tu oczu argumentem, że bez przyłowu nie ma wędkarstwa czy jakoś tak zredagowana bzdura. W przypadku zawodów wędkarskich nie ma mowy o przyłowie a  o PREMEDYTACJI w połowie ryb niewymiarowych, dlatego drodzy zawodnicy zabrano wam zabawkę w postaci możliwości ich punktowania. To była jedynie słuszna decyzja ZG PZW ze względów prawnych i etycznych.

Artur Buczkowski:
Jestem zdania, że szczególnie na zawodach towarzyskich poprzeczka powinna iść w górę. To okazja by w spokoju oddać się wędkowaniu i pokazać najwyższy kunszt wędkarski udowadniając sobie i kolegom, że potrafię zmierzyć się z największa rybą. Przechytrzyć ją latami doświadczeń i to prezentować i propagować pośród młodszych uczestników takich imprez a nie uczyć ich gonitwy po rzece i uzyskiwania satysfakcji z przerzucenia kilkunastu, czy kilkudziesięciu małych i głupich lipieni. Do tego czerpania korzyści w postaci wyniku "sportowego" a potem czytania na portalach wędkarskich dumnych relacji z połowów indywidualnych typu - ech połowiłem, dziś brały, 15 lipieni ( 20 -30 cm) i fotki narybku w podbieraku z dumą prezentowane.

Wacław SANTARIUS:
Szanowny dalekiporcie. (wybacz że małą literą, ale tak się podpisujesz)

Moja wrodzona galanteria podpowiada mi, żeby Ci odpowiedzieć, co w przeciwnym wypadku było by niegrzecznością.
Licho mnie podkusiło, by w ogóle wtrącać swoje trzy grosze w poruszany temat, ale tytuł postu "największy skandal w dziejach polskiego sportu muchowego" brzmiał tak sensacyjnie, jak niedawna wiadomość o odkryciu wody na Marsie. Przepraszam za to.
Nie zamierzam dalej uczestniczyć w tej dyskusji, wyraziłem wcześniej swój pogląd, Ty swój. Ty się trzymaj swojego zdania, broń go, nieugiętość jest cenną cechą.
P.s. Czy uważasz, że osiągane wyniki w zawodach muchowych są wykładnikiem muszkarskich umiejętności? Niejeden znakomity muszkarz 'zerował", losując bezrybne stanowisko, rewir, w którym nie było ryb miarowych?
Znam na Wiśle, czy Brennicy wiele miejsc, w których nie warto łowić.
Nie odpisuj tu na Forum publicznym, zawsze możesz wysłać maila na adres kolocieszyn@gmail.com
 Pozdrawiam

jacek_plachecki:
Szanowny Kolego Wacławie,
myślę, że doskonale wszyscy się rozumiemy, choć chwilowo nie widzę szansy na porozumienie. Jestem zdania, że Zarząd Główny PZW podjął właściwą decyzję, uznając punktowanie na zawodach niewymiarowych ryb za niezgodne z prawem, a także uważając takie zachowanie za nieetyczne. Odniesienie do etyki ma tutaj kolosalne znaczenie, albowiem trudno jest na każdym kroku kontrolować zastosowany regulamin w towarzyskich zawodach o Puchar jakiegoś Pana Józka ze sklepu spożywczego. Wędkarze dobrze wiedzą co robić wolno, a czego nie i bardzo dziwię się, że Kolega, jako sędzia zawodów wędkarskich, przymyka oko na niewłaściwe zachowanie swoich kolegów. Organizatorzy nielegalnie przeprowadzonych zawodów mogą być mocno zdziwieni , kiedy niezależni obserwatorzy z innych organizacji , np. obrońców praw zwierząt, skierują sprawę do sądu. O ile dobrze się orientuję, to w okolicy Cieszyna działają takie dwie, z którymi liczy się nawet Pan Minister Środowiska, a aktualnie PZŁ ma z nimi spore kłopoty.
Proszę nie traktować tego jako groźbę, tylko przestrogę. Przecież jako wędkarze, tworzymy w PZW jedną wielką rodzinę i każdemu zdarzyć się może popełnienie błędu. Ważne jest tylko, aby z takiego błędu wyciągnięte zostały odpowiednie wnioski.
pozdrawiam z Krakowa
Jacek Płachecki

Wacław SANTARIUS:
Znowu winny jestem odpowiedzieć, tym razem Koledze Jackowi z Krakowa. Odpowiem w punktach.
1. Zarząd Główny podjął właściwą decyzję. Zawody o Mistrza Koła, szczebla okręgowego, czy ogólnopolskiego nie mogą uwzględniać w punktacji ryb chronionych prawnie.
2. Zawody "o pietruszkę" są zawodami koleżeńskimi, regulamin ustalają łowiący.
3. Nie sędziuję zawodów "o pietruszkę", lecz zawody rangi krajowej, na których nie punktuje się ryb niemiarowych.
4. Czasem sam biorę udział w zawodach "o pietruszkę" - http://www.wkswydra.skoczow.pl/?xi-puchar-brennicy-relacja-wyniki-zdjecia, na których obowiązują przepisy ustawy o rybactwie śródlądowym, przepisy wydane przez użytkownika wody, oraz RAPR. Są to zawody koleżeńskie. RAPR mówi jasno o obowiązku wędkarza, który złowił rybę będącą pod ochroną i do tego wszyscy zawodnicy tych zawodów się stosują. A czy przy tym ktoś podniesie rękę, czy nie, jego sprawa, podnoszeniem ręki żadnego prawa nie łamie.
5. Gdybym zauważył jakieś nieprawidłowości w przestrzeganiu tych przepisów, to zapewniam Cię, że jako komendant powiatowy Społecznej Straży Rybackiej Powiatu Cieszyńskiego, natychmiast bym zareagował.
6. "niezależni obserwatorzy z innych organizacji , np. obrońców praw zwierząt," nic nie mogą. Poza tym, jak myśmy z Kazkiem Żertką, Mikołajem Hassą walczyli z RZGW kiedy to wynajęte firmy w czasie "usuwania szkód powodziowych" w 2002-2003r. dewastowały Wisłę i dopływy koparami, spychaczami, pracownicy kradli ryby, jakoś ich nie było widać. Nie było widać wtedy nikogo, wszyscy skulili ogony pod siebie i udawali, że nic się nie dzieje. Łącznie z ówczesnym Ministrem Środowiska, Panem Śleziakiem, do którego parę pism żeśmy wystosowali. Zostaliśmy tylko my, w trójkę, i dzięki paru artykułom, które udało nam się umieścić w prasie, nie wszystko zdewastowano. Wiesz ile wtedy ryb zginęło?
 Z równą pasją jak tu walcz o wprowadzeniu ogólnopolskiego przepisu, o obowiązku stosowania haczyków bezzadziorowych, co wiele skuteczniej pomoże chronić ryby. My takie haczyki na zawodach i w normalnym, rekreacyjnym łowieniu stosujemy, nie rozrywamy rybom  pyszczków, nieraz same się w podbierakach (bezwęzłowych) z nich wypinają.


Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej