Nasze PZW > Ogólne

Zacinanie

(1/3) > >>

gustav665:
Witam! Dziś byłem na rybach, od chwili gdy zarzuciłem pierwszy zestaw gruntowy zaczęły się  brania, dosłownie co 3-4- minuty coś szarpało za haczyk, tak od 9 do południa. Były to mocne i zdecydowane brania, bombka "szalała", gdyby nie wolny bieg, zapewne wyławiał bym teraz wędkę ze środka stawu. Niestety w chwili zacięcia hak wylatywał z pyska ryby i niczego dziś nie złowiłem. Zacinałem wręcz podręcznikowo, ale i własną metodą, zacinałem gdy tylko sygnalizator dał pierwsze "pip", ale i też gdy już bombka opadała. Zmieniałem rozmiary haczyków,ale to nic nie dało. Próbowałem wszystkiego! Powiedzcie mi proszę- Co tu jest nie tak?!

gustav665:
NAPISZCIE COŚ
BO MAM MĘTLIK W GŁOWIE
PLAX!

marvinmp:
witam, od razu mam pytanko- czy w wodzie w której łowisz są duże płocie? bo jeśli są to masz przerąbane:-) sam miałem takie brania na zbiorniku i dopiero na feedera zacząłem zacinać ale cały czas musiałem trzymać kijek w łapach i ciąć przy najmniejszym drgnięciu szczytówki. Lepiej sprawdzało się gdy nie odkładałem wędki na podpórki, tylko trzymałem w ręce. Spróbuj, a zobaczysz, powinno pomóc.

gustav665:
Są. Hm tylko rzecz w tym, że potem zmieniłem wędkę na feedera i właśnie zaciąłem gdy tylko szczytówka się ugięła jednak i to nie pomogło.. cóż pojadę tam w weekend i spróbuję jeszcze raz. Dziękuję i pozdrawiam :)

marvinmp:
Witam. Koluniu a próbowaleś założyć maleńki haczyk? często po zarzuceniu feederka do koszyka zlatuje się drobnica (małe płoteczki) i szarpią zestawem jak gdyby brało coś naprawdę dużego. Przeważnie używam wędki o ciężarze wyrzutowym do 80 gram, więc szczytówka jest sztywniejsza niż na przykład przy kijku do 40 gr. Mimo to małe krąpiki, płotki a czasem nawet uklejki potrafią nieźle szarpnąć i popsuć nerwy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej