Sport > Sport kwalifikowany

Szopka krakowska na Lajkoniku.

(1/6) > >>

okoniasty:
Ciekawy jestem czy do naszych władz docierają wieści o tym co działo się ostatnio w Krakowie podczas "Spinningowego Lajkonika" ?

Ilość błędów, wpadek i przekrętów przekroczyła chyba poziom wytrzymałości zawodników. Za taką kasę (470 zł) zostaliśmy zrobieni w konia, a dokładniej w Lajkonia :)

okoniasty:
Tutaj wisi relacja !

kato:
Fakt. To co się działo na Lajkoniku woła o pomstę do nieba.....lub GKS-u.
Moim skromnym zdaniem te zawody absolutnie nie powinny być wliczone do klasyfikacji.
To nie były zawody tylko "wolna amerykanka".
Sędziowie robili co chcieli.. a właściwiej było by powiedzieć ze nic nie robili.
Część zawodników też robiła co chciała, i pomijam tu czy słusznie czy nie ( z powodu niekompetencji sędziów) ale pewne jest że warunki dla wszystkich nie były takie same. Rozpoczynanie zawodów nie z miejsca startu, oddawanie kart startowych po czasie, sam byłem świadkiem jak zawodnik 10 min po czasi zatrzymał samochód z sędzią na wale i oddał mu kartę, a nawet podobno jeden z zawodników oddał kartę startową dopiero w hotelu, łowienie poza sektorami i przed czasem to tylko część "nieprawidłowości". Czasami te nieprawidłowości były wymuszone brakiem sędziów, lub brakiem jasnych informacji, ale często też cwaniactwem zawodników będących poza jakąkolwiek kontrolą. Osobiście przeszedłem łowiąc prawie dwukilometrowy odcinek nie spotykając żadnego sędziego, i gdybym nie zawrócił to kto wie ile bym jeszcze przeszedł zanim bym jakiegoś spotkał.
Niekompetencja komisji sędziowskiej była wręcz porażająca, a osoba która była sędzią głównym nie powinna sędziować zawodów wyższej rangi niż zawody w kole (pod warunkiem że nie są to zawody o Mistrza Koła).
Bywałem już na "Pucharze Lajkonika" i zawsze zawody były prowadzone bez zarzutu. Podobno odsunięto dotychczasowego sędziego głównego który, przez lata prowadził te zawody, jeżeli tak było to niestety tym razem "nowe" nie okazało się lepsze.
I jeszcze jedno na koniec, ktoś ( najlepiej komisyjnie w GKS-ie) powinien jeszcze raz przeliczyć karty startowe z tych zawodów bo jestem pewien że są błędy w liczeniu punktów ( zawodnikow którego znam policzono za dużo pkt. za rybę co przesunęło go o kilka pozycji w sektorze, a nie mógł tego zgłosić sędziemu bo nie można było się doczekać na wyniki) i to takie które mają wpływ zarówno na miejsce w sektorze jak i wynik końcowy a tym samym na punktację końcową eliminacji do GPX Polski na rok 2010.
Ciekaw jestem co na to GKS?
Jak znam życie to poza milczeniem GKS-u nie doczekamy się na nic innego.

rafek2:
Chciałem odnieść się co do dyskwalifikacji zawodników w drugim dniu zawodów spinningowych o Puchar Lajkonika 2009 w sektorze w Nowym Brzesku. Piszę dlatego, że czytam w internecie rzeczy, które nie są prawdą i są dla mnie osobiście przykre. Tworzy się  kłamliwa historia, która w  dyskwalifikacji widzi jakąś zmowę organizatora.
                To ja jestem tym zawodnikiem, który złożył protest i interweniował u organizatora w sprawie nieregulaminowego startu trzech kolegów. Sprawa jest ewidentna i nie powinna podlegać jakiejkolwiek dyskusji. Rano przyjechałem na sektor jako jeden z pierwszych zawodników  i czekałem na wale wiślanym przy pierwszym zjeździe powyżej mostu
w Nowym Brzesku. Wszystkich przejeżdżających, ZDYSKWALIFIKOWANYCH ZWODNIKÓW TAKŻE informowałem, że jeżeli nie jadą na drugi start pod „topolę” to należy zjechać w tym miejscu i udać się pod drogowy na miejsce startu!!!!. Była to moja inicjatywa bo ze względu na mgłę można było się pomylić i pobłądzić a jako zawodnik miejscowy chciałem po prostu pomóc. W odpowiedzi od paru kolegów usłyszałem, że oni lepiej wiedzą gdzie jest start.  Nie licząc trójki zdyskwalifikowanych później zawodników, wszyscy wystartowali z miejsc do tego wyznaczonych i figurowali na listach spisanych przez sędziów.
              Po starcie razem z kolegą z Puław jako jedyni zaczęliśmy biec w górę sektora na tzw. „rafę”.Po przebiegnięciu sporego odcinka drogi ze zdziwieniem zauważyliśmy samochód zaparkowany na drodze przy słupie oznaczającym 120 km rzeki Wisły. Patrząc po rejestracji od razu zorientowałem się, że to samochód zawodników !!! . Gdy dobiegliśmy na „rafę” nie zdziwiło mnie, że TRZECH zawodników jest już na miejscówce. Zareagowałem od razu mówiąc im, że tego nie odpuszczę i zgłaszam protest do organizatora. Tłumaczenie się, że sędzia na „rafie” pozwolił im wejść na wodę jest bezzasadne gdyż nie miał on wiedzy skąd koledzy wystartowali i jedynie dziwił go fakt, że tak szybko udało im się dojść na łowisko.    
               Osobiście wcześniej z żadnych z tych kolegów nie miałem żadnych zatargów więc nie ma  mowy o jakichkolwiek próbach rewanżu lub nie sportowego podejścia do zawodów. Po prostu czułem się przez nich oszukany i nie tylko ja bo o całej sprawie otwarcie rozmawiałem z osobami, które stratowały razem ze mną z pod mostu drogowego. Wszyscy byli zdania, że postąpili nieuczciwie w stosunku do reszty zawodników. Byłbym w stanie wybaczyć pomyłkę ale było to ewidentne zachowanie z premedytacją bo tak jak wspomniałem osobiście zwracałem uwagę tym kolegom co do miejsca startu. Jeżeli, któryś
z tych kolegów zaprzeczy to nie życzę nikomu stratowania w takim towarzystwie. Odnoszę dziwne wrażenie, że nagle z winnych próbuje się z nich zrobić ofiary spisku organizatora. Ja się nie wstydzę tego co zrobiłem bo w zawodach różnej rangi stratuję od wielu lat i uczciwość podczas łowienia zawsze była i będzie moją naczelną dewizą dlatego też nie pozwolę sobie na jakiekolwiek insynuację na temat mojego wyniku sportowego w Pucharze Lajkonika. Jeżeli koledzy mieli ochotę na łowienie na „rafie” to trzeba było biegać ze wszystkimi, od startu,  a nie robić teraz z siebie wielkich pokrzywdzonych. Dodatkowo wypraszam sobie teksty jakoby trzech sędziów było tylko do mojej dyspozycji. To, że posiadałem telefon do sędziego przy
„ rafie” chyba nie jest grzechem tym bardziej, ze jako zawodnik z Krakowa większość z tych ludzi po prostu znam. Każdy mógł skorzystać z tego telefonu o czym przekonał się kolega
z Bielska Białej, któremu sam zaproponowałem (tracąc swój czas!), że zadzwonię do sędziego aby zmierzył mu rybę. Postąpiłbym tak w stosunku do każdego innego zawodnika bo będąc w podobnej sytuacji liczyłbym na pomoc miejscowego zawodnika. Na swój wynik drużyna z Krakowa, zapracowała sobie sama łowiąc nieźle na zwodach w Słubicach i Lesznie i osiągając świetny wynik w Krakowie a jeżeli ktoś uważa inaczej i dopatruje się teorii spiskowej to niech lepiej zmieni zajęcie i zajmie się polityką.....
               Na koniec chciałbym zaznaczyć, że  moja wypowiedź jest prywatna i dotyczy wyłącznie zdarzeń związanych bezpośrednio z moją osobą. Jako zawodnik także uważam, że organizacyjnie impreza z nieznanych mi przyczyn stała na niskim poziomie i pewne zdarzenia nie powinny mieć miejsca na imprezie rangi ogólnoposkiej.


z wędkarskim pozdrowieniem
Rafał Flammer – WKS Kraków

jarekk:
rafek2 ....Wszystkich przejeżdżających, ZDYSKWALIFIKOWANYCH ZWODNIKÓW TAKŻE informowałem, że jeżeli nie jadą na drugi start pod „topolę” to należy zjechać w tym miejscu i udać się pod drogowy ...

Witaj Rafał.

Jestem autorem relacji z zawodów na stronie grodzkie.pl . Niestety, ale w dużej części muszę potwierzdzić zarzuty kolegów. Odnosząc się wyłącznie do dyskwalifikacji fakty są następujace:

1. Po pierwsze w komunikacie miejscem startu jest 120 km rzeki
2. Na mapce rozdawanej podczas odprawy również zaznaczono jako miejsce startu 120 km
3. Nie było ŻADNEGO oficjalnego ogłoszenia o zmianie miejsca startu.
4. Jako zawodnik nie jesteś uprawniony do kierowania innych zawodników na wymyślone (nowe) miejsce startu.
5. Nie wolno organizatorom zmieniać reguł bez pewności, że wszyscy zawodnicy otrzymali pełną informację.


Ja startowałem na punkcie "topola", ale podejrzewam, że gdybym wybrał na miejsce startu 120 km i  dojechałbym inną drogą (dojeżdżałem na ten sektor z innej strony), wówczas problem dotknął by mnie osobiście. Mimo, że byłem w tym samym sektorze NIKT MNIE NIE INFORMOWAŁ o zmianach. To była przecież kwestia poświęcenia kilku minut i powieszenia głupiej kartki na tablicy.

Nie mam pretensji do Ciebie osobiście - miałeś prawo zdenerwować się, że ktoś zajął Twoje miejsce i miałeś prawo zgłosić protest. Sędzia jednak powinien go odrzucić.
Chociaż, swoją drogą, zupełnie nie rozumiem dlaczego nie dostosowałeś się do wyznaczonego miejsca startu na 120 km ? ...mgła na pewno nie może być powodem łamania zasad wyznaczonych przez organizatora zawodów.

A skąd podejrzenie o kumoterstwo ? Nie dziw się, ale takie zrobiliście wrażenie. Dzień wcześniej były bardzo czytelne podstawy do dyskwalifikacji - zawodnicy wyszli na sektor bez pozwolenia sędziego sektorowego (byłeś przy tym) i nie wywołało to żadnej reakcji sędziego głównego. Dzień później wystarczył tylko Twój sygnał i bardzo wątpliwe podstawy, aby zastosować najbardziej radykalną restrykcję wobec zawodników którzy Tobie weszli w drogę. Tak już jest, że będąc reprezentantem gospodarzy jesteś szczególnie narażony na przykre pomówienia i powinieneś dołożyć starań, aby nie dać do tego podstaw.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej