Ochrona środowiska > Ochrona środowiska

Dlaczego w polskich wodach nie ma ryb

<< < (6/8) > >>

baba_jaga:
k_piotr,gdy czytam wypociny różnej maści  forumowych "znafców" to zaczynam obawiać się o przyszłość PZW i boję się....ssram.

pppow:
Kol.Piotrze podtrzymuję ,że winna jest bieda ,ponieważ dostatek powoduje zmianę mentalności człowieka , który zamiast ryby z wody wątpliwej jakości kupi o wiele bardziej wartościową rybę morską. A powiedzenie ,że mi się należy to co jak nie socjalizm w czystej postaci , właśnie o to mi chodzi, że mentalnie tkwimy w poprzednim systemie i trzeba kilku pokoleń by to zmienić.Od 5 lat jestem prezesem koła liczącego ok.1500 członków , na zebrania przychodzi 80 do 90 osób czyli ca 6% ,ale światełko w tunelu widać sądząc po wieku członków koła uczestniczących w walnych zgromadzeniach .Także zarząd udało się skutecznie odmłodzić ,są jakieś próby pracy z dziećmi w szkołach podstawowych,samo się nie zrobi , ale walczyć trzeba.Łatwo nie jest i jeśli pojawi się jakiś energiczny młodzian chętnie mu oddam swój "stołek" i znajdę wreszcie więcej czasu na wędkowanie. pzdr.Paweł

citi:
Czystość wody to stereotyp.
W latach 70 w Krakowie na Wiśle woda była tak brudna że nikt nie zabierał z niej ryb ze względu na metale ciężkie. W ciągu dnia można było złowić kilkadziesiąt karasi ponad 30 cm, duże klenie, karpie leszcze.
Potem miesiarze ze śląska dowiedzieli się żę jest dużo ryb, obstawiali brzegi setkami w okolicach mostu na autostradzie, kradli leszcze setkami i odłowili rzekę. Zagładą dla rybostanu Wisły w Krakowie była poprawa czystości wody. Na szczęście rzeka jest dość duża więc tym się broni.

Najgorsi kusole to ... ci z kartą wędkarską. Straż ich skontroluje i idzie dalej a ci mają wolną rękę- 200 zeta kary to śmiech na sali. W ewidencji połowów nie wpiszą co nakradli- przez co nie ma obrazu ile ryb faktycznie ubywa z łowisk. Okręg Krakowski podchodzi dość poważnie do rybostanu. Wprowadził dla niektórych gatunków wymiary maksymalne ... tylko prędzej czy później taka ryba trafi na kusola z kartą wędkarską ... i tyle z dobrych chęci. Zostały wprowadzone limity roczne zabranych ryb- dla kogoś kto nie zabiera ryb czy zabiera niewiele nie stanowi to problemu, dla kusoli kolejny powód by kombinować z ewidencją złowionych ryb. Rybostan Krakowa poprawia się pomimo tego- przez działania PZW.
Poza Krakowem też kłusują- oglądając filmy na YT o wędkarstwie często w komentarzach wędkarze piszą by nie ujawniać łowisk "bo przyjadą tam po mięso" i nie będzie ryb.

Co możemy zrobić? Przestać narzekać i zrobić coś dla społeczności wędkarskiej. Usuwać zgniłe jabłka spośród wędkarzy. Zachęcać wędkarzy do zasilania szeregów społecznej straży wędkarskiej nie celem sprawdzania czy ktoś ma wpisaną datę i zbiornik w rejestrze połowu tylko by interweniować z zaskoczenia w przypadkach kłusownictwa. Lobbować zaostrzenie kar dla kłusowników i uregulowanie działań policji w kwestii kłusownictwa. Narzekać że nie ma ryb każdy potrafi- a ilu kłusoli pomogliście usunąć z brzegu zbiorników? Lepszy efekt da jeden podpierdzielony "wędkarz" do straży rybackiej czy policji niż post napisany na forum wędkarskim. Problemem nie jest że ktoś zabierze rybę którą wolno zabrać, tylko osoby nie szanujące tych zasad. Gdy zasady zaczną być szanowane można zacząć je zmieniać.

andrejz1:
W każdym okręgu kilka łowiska z zakazem zabierania ryb. Takich łowisk nie trzeba z czasem zarybiać,
są pieniądze na zarybianie tych normalnych wód. Wszyscy zadowoleni i ci co potrzebują mięsa i ci
którzy traktują wędkarstwo jak hobby. 

fragaria:
Lubię zatrzymać samochód przy niewielkim cieku i pospacerować jego brzegiem - więcej widać gołym okiem niż w dużej wodzie. Kiedyś było w nich pełno małych ryb - okresowo po wylęgu jak i gatunków stale je zamieszkujących. Ślizy, kozy, piskorze a wyżej strzeble. Razem z rakami, ślimakami, małżami i "kłódkami" (plus pijawy i inne co dało się dojrzeć) stanowiło to tętniące życiem środowisko. Nawet spacerując nad Tanwią latem miałem problem zobaczyć coś żywego i to jest pewien problem. Bo ryby będące na szczycie łańcuchów pokarmowych są przecież wypadkową populacji innych stworzeń będących ich pokarmem. 
"Czystość wody to stereotyp..." Mi się jednak wydaje, że z brudu w wodzie ubyło bardzo dużo gatunków stanowiących pożywienie ryb szlachetniejszych może od karasia (oczywiście mam na myśli srebrnego). No i ciekawi mnie czy kolega tak samo zapatruje się na czystość wody w kranie :)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej